piątek, 1 września 2023

15. Ganz egal, wo du bist, wenn du nach mir greifst dann halt ich dich .

 

Kolacja przebiegała w milczeniu, nikt nie miał odwagi się odezwać. Siedziałam naprzeciwko człowieka, którego już tak naprawdę nie poznawałam. Bill siedział ze spuszczoną głową i udawał że je, a tak naprawdę przesuwał kawałek ryby z jednej strony talerza na drugą i odwrotnie.

- Posprzątam – Lidia przerwała cisze wstając od stołu

- Chętnie ci pomogę – złapałam pierwszy talerz z brzegu

- Nie, naprawdę nie trzeba – zaoponowała Simone, matka Billa była naprawdę przemiłą osobą, ojczym był raczej skryty i cichy. – Ja jej pomogę, przecież jesteś tu gościem. – wstała i znacząco szturchnęła męża w ramie. Gordon wziął półmisek ze śledziem i ruszył za żoną do kuchni. W salonie zostaliśmy tylko ja i bliźniacy i jeszcze ta niepokojąca cisza.

- Bill, będziesz tak siedział cały wieczór ? – zaczepił go Tom

Mężczyzna podniósł w końcu głowę, ale nie spojrzał na mnie tylko na brata

- Jesteś jej chyba coś winien – podpowiedział Tom i również opuścił pomieszczenie. Zostaliśmy sami, tylko ja i on, tak blisko siebie, ale jednak tak daleko.

Bill spojrzał na mnie tymi czekoladowymi tęczówkami i w końcu odezwał się do mnie.

- Pięknie wyglądasz – odchrząknął

- To Lidii wybrała – odpowiedziałam, rozmowa się nie kleiła, oj nie.

- Posłuchaj Sue, ja chciałbym cie przeprosić. Nie zasłużyłaś na to co się wydarzyło…

- Nie, proszę… - przerwałam mu, bałam się że jeśli dłużej będzie mówił o tamtej sytuacji po prostu nie wytrzymam i się rozpłaczę.

Zamilkł i patrzył na mnie. Postanowiłam przerwać te rozmowę i zakończyć Billa w moim życiu. Wstałam, sięgnęłam po torebkę i ruszyłam ku wyjściu z domu. Dotrę jakoś do bidula.

- Dokąd idziesz ? – poderwał się jakby rażony piorunem – Nie wychodź jest późno !

- Nie chce tu być – odpowiedziałam – Nie chce być piątym kołem u boku w waszych pięknych bajkach. Każdy książę ma tu już swoją księżniczkę, nie potrafię …. – nie umiałam nawet dokończyć zdania bo łzy zaczęły kapać mi na ubranie. Nie potrafiłam rozmawiać z człowiekiem, w którym kiedyś się zakochałam. Sięgałam po kurtkę gdy z kuchni wystrzeliła Lidia.

- Co ty wyprawiasz, wiesz która jest godzina. Nie ma mowy, żebyś teraz gdziekolwiek szła.

- Lidii, proszę … - głos mi się łamał.

- Mam, dla ciebie przygotowany pokój gościnny, nigdzie nie idziesz !

- Lidi ma racje – usłyszałam za plecami głos Billa – jeśli ktoś powinien wyjść to ja, ale najpierw chciałbym ci coś powiedzieć.

- Nie chce tego słuchać – odpowiedziałam. Wiedziałam, że jeśli spędzę z nim kolejne kilka minut to oszaleje – Lidii, pokaż mi ten pokój.

 

*** Bill ***

Usiadł na kanapie i złapał się za głowę, dopóki jej nie widział wszystko było w porządku, a dziś gdy stanęła u szczytu schodów w pięknej kreacji, nie potrafił się oprzeć wrażeniu że widzi Wróżkę albo Elfa, dziewczyna była tak piękna jak żadna inna kobieta jaką widział do tej pory. Potem kiedy zobaczył w jej oczach łzy, łzy bólu, samotności i usłyszał jej słowa, że czuje się jak piąte koło u wozu miał ochotę rzucić tą całą karierę w diabły i paść u jej stóp. Nikt nigdy nie sprawił że czuł tyle emocji, czasem bał się nawet że jako osoba publiczna, chłopak rozpoznawalny jest pozbawiony wszelkich uczuć i emocji. Z Natalie było dobrze, bogato, wesoło – czuł się przy niej dobrze. Zaśmiał się sam z siebie na te myśl, no tak on czuł się dobrze, ciekawe jak czuła się Sue. Najpierw obiecał jej cały świat, a potem porzucił, mało tego wróciła do bidula. Nie zasługiwała na to, zbyt dużo już przeszła.

- Bill, co ty wyprawiasz – znikąd pojawił się Tom i usiadł obok – Nawet jeśli nic do niej nie czujesz nie możesz traktować jej jak powietrze. Dziś traktowałeś tak wszystkich.

- Tom, nie wiem co mam robić. Mam dziewczynę, w krótce narzeczoną i właściwie to dobre życie…

- Żałujesz – przerwał mu Tom

- Co ?

- Żałujesz, że adoptowałeś Sue ? – to pytanie zmroziło Billa, jak Tom może w ogóle o to pytać ? Zakochał się w niej, był tego pewien, ale nie był pewien czy chce żeby tak wyglądało jego życie.

- Nie – odpowiedział – Niczego nie żałuje, jest wspaniała, piękna, mądra, wesoła…

- No dziś było widać jak bardzo jest wesoła – wtrącił cicho Tom – wiesz jak to wygląda ?

-Jak ?

- Jak byś się nią zabawił, poszedłeś do domu dziecka, zaadoptowałeś młodą dziewczynę, pozwoliłeś jej się w tobie zakochać, nie zaprzeczaj – Tom podniósł palec gdy Bill zaczynał otwierać usta – Doskonale wiesz, że się w tobie zakochała, mogła zakochać się w każdym innym. W naszym sąsiedztwie jest kilku fajnych chłopaków, którzy byliby na jej każde skinienie, albo w szkole na pewno ktoś się znajdzie, a ona wybrała ciebie. Właśnie ciebie, zadufanego w sobie faceta z farbowanymi włosami i umalowanym ryjem !

Bill milczał, nie było słów, których mógłby użyć na swoją obronę.

- Wiesz co jeszcze ? – drążył Tom – Specjalnie nie powiedziałeś jej o Natalie

- Słucham ?

- No, to słuchaj. Nie powiedziałeś jej o Natalie bo chciałeś ciągnąć to co łączyło cie z Sue. Nie potrafisz z tego zrezygnować, nie potrafisz zrezygnować z niej. Gdybyś kochał Natalie po prostu od razu powiedziałbyś Sue, że nic z tego nie będzie, a ty ciągle to ciągnąłeś i karmiłeś ją tymi kłamstwami o miłości.

- Tom, błagam przestań – wyszeptał Bill, wiedział że był winny. Sam wystarczająco się dołował, nie potrzebował jeszcze docinek brata.

- Nie przestanę dopóki nie otworzysz oczu!

- Na co ? – Bill powoli przestawał rozumieć

- Na to, że to nie były kłamstwa !!!! Widziałem twoje zachowanie, widziałem twoje oczy, znam cię całe życie. To nie były kłamstwa.

- O co ci chodzi ? – zdenerwował się, brat mu nic nie wyjaśnił tylko bardziej mieszał i tak pomieszaną już sytuacje.

- Nie kłamałeś mówiąc, że ją kochasz….

Tymi słowami Tom zakończył rozmowę i zostawił rozbitego Billa samego na kanapie, żeby mógł przemyśleć to i owo. I owszem myślał, myślał o tym co powiedział brat, o uczuciach jakie towarzyszyły dniom spędzonym z Sue, porównywał dni z Sue do dni z Nat… miał cholerny mętlik w głowie, nic nie było proste.

Wstał i postanowił się przespać, Lidii i dla niego przygotowała pokój gościnny. Wszedł do czystego beżowego wnętrza, położył się na łóżku, jasne kolory go uspokajały, rozplątywały poplątane myśli, po kilku chwilach przestała go boleć głowa. Wstał, złapał paczkę papierosów i wyszedł na przylegający do jego pokoju i sąsiadującego pokoju  balkon. Oparł się o barierkę i odpalił papierosa, zaciągnął się dymem i usłyszał dziwny tłumiony głos, albo jęk. Rozejrzał się, wokoło nikogo nie było, pod balkonem też nikt nie chodził, zaciągnął się znowu i znów to usłyszał. To nie był jęk jak na początku myślał, ktoś rozpaczliwie płakał. Dźwięk dochodził z okna pokoju obok, kto tam spał ? Po cichu podszedł do drzwi balkonowych drugiego pokoju, dźwięk się nasilił bo okno balkonowe było uchylone. Ktoś naprawdę bardzo płakał.

Raz kozie śmierć, pomyślał i pchnął drzwi. To co zobaczył niemal zbiło go z nóg, musiał przytrzymać się ramy okiennej. Na wielkim łóżku leżał nie kto inny tylko Sue, to ona rozpaczliwie płakała. Podszedł do łóżka i usiadł obok niej.

- Nie płacz proszę, nie mogę patrzeć jak cierpisz – powiedział.

Dziewczyna nie odpowiedziała, ale siorbnęła nosem i się uspokoiła.

- Po co tu przyszedłeś ! – Naskoczyła na niego – Naprawdę jesteś takim socjopatą !!! Cieszy cię to jak cierpię ?!

- Nie, nie mów tak …. – próbował się bronić. Dziewczyna spojrzała na niego swoim zapłakanym, ale zaciętym wzrokiem.

- Zostaw mnie Bill, daj mi spokój. Jutro wrócisz do swojego idealnego życia z idealną dziewczyną, a ja do mojej rzeczywistości i już nigdy więcej się nie spotkamy.

 

*** Sophie***

To były właśnie te słowa, które powinny zostać wypowiedziane. Tak trzeba było zrobić, odciąć się od rodziny Kaulitzów zupełnie, nawet jeśli oznaczało to rozstanie z Lidii, przyjaciółka nie należała już do mojej rzeczywistości. Znalazła miłość, spodziewa się dziecka i stworzy swój własny dom, którego nigdy nie miała, a ja nie będę potrafiła na to patrzeć, prędzej czy później moja zazdrość i tak zniszczy naszą relacje. Lepiej więc pożegnać się teraz na neutralnym gruncie….

- Nie chce – padło nagle obok, zapomniałam że Bill wciąż tu był i właśnie mi odpowiedział – Nie chce takiego życia, nie chce życia w, którym cię nie będzie.

- A ja nie chce życia z wami, jutro po śniadaniu wracam do domu dziecka, poproszę panią Zosię żeby pomogła mi napisać podanie o przeniesienie. Zmienię miasto, wyprowadzę się, w końcu co za różnica czy nienawidzą mnie tu czy gdzieś indziej.

- Jak to, uciekniesz ?

- Tak, nie szukaj mnie proszę. Zakończmy to tak jak jest.

Myślał chwilę, a potem skinął głową.

- To nasza ostatnia noc, więc może spędzimy ją jak przyjaciele , uśmiechnięci – szturchnął mnie. Uśmiechnęłam się do niego najpiękniej jak potrafiłam, tak to nasza ostatnia noc więc powinnam zapamiętać ją jako wesołą, żeby móc potem wspominać …

- Dobrze, więc może… - nie zdążyłam nic powiedzieć bo z namiętnością wpił się w moje usta. O boże, o boże on mnie pocałował. Zakręciło mi się w głowie, całował mnie tak intensywnie, przysunął się i sięgnął ręką do mojej  gumki na włosach, zdjął ją i kosmyki rozpłynęły się wokół mojej twarzy jak niebieskie fale oceanu. Zamknęłam oczy, marzyłam by to uczucie nigdy nie przeminęło, niestety po chwili poczułam zimny powiew na ustach, przestał mnie całować. Otworzyłam gwałtownie oczy i spostrzegłam że przestał mnie całować, żeby rozpiąć moją sukienkę. Nim zdążyłam się zorientować byłam w samym staniku i stringach.

- Co ty robisz ?? – nie rozumiał co się właściwie dzieje

- Kocham Cię – powiedział tylko i zrzucił z siebie koszulę – Nie brzmi to romantycznie, wiem, ale naprawdę tak właśnie jest.

- Bill przestań o czym ty mówisz …. – urwałam gdy przejechał ręką po moich, prawie nieistniejących majtkach. Zawisł nade mną ręką doprowadzając mnie do szczytu rozkoszy. – Zaczekaj, ja nigdy …

- Wszystko będzie dobrze, jesteś w tym ze mną – położył się nade mną i faktycznie sprawił że ta nasza ostatnia noc była długo niezapomniana….

 

*

Rano bałam się otworzyć oczy, sen był tak wyrazisty i tak piękny. We śnie byłam najpiękniejszą kobietą na ziemi. Widziałam to w jego oczach, czułam jak pieścił moje ciało- jakby było najwspanialsze na świecie. Jak wchodził we mnie jakby nie było jutra. Wiedziałam że jak otworze oczy to wszystko zniknie…

- Uśmiechasz się przez sen czy już nie śpisz ? – usłyszałam nagle przy moim lewym uchu. Gwałtownie otworzyłam oczy i usiadłam przerażona. To nie był sen ? Okazało się że faktycznie nie był to sen, a ja siadając gwałtownie zrzuciłam z siebie kołdrę. Byłam całkowicie naga, a Bill leżał i spokojnie mi się przyglądał. – Jesteś taka piękna, żałuję że nasz pierwszy raz odbył się w nocy. W dzień zobaczył bym więcej twojego piękna. – na te słowa oprzytomniałam i zakryłam się kołdrą, a on się zaśmiał. Tak beztrosko i przyjemnie. Ten dźwięk był jak muzyka dla uszu.

- O boże, przeleciałeś mnie ?!!! – niedowierzałam.

- No wiesz, nie oponowałaś za bardzo – znów się zaśmiał.

- Ale co z Natalie ? – on miał dziewczynę, jak mogliśmy o tym zapomnieć – Przecież tak nie można, ona będzie cierpieć jeśli się dowie.

- Jestem pod wrażeniem, że martwisz się o uczucia kobiety, która podeptała twoje. Nie ma jej tu i nie będzie. – no i wypowiedział to w złą godzinę. Sekundę po jego słowach zadzwonił do niego Tom.

 

*** Bill***

- Gdzie jesteś ? – zapytał brat – Jest prawie 13

- co ? jest tak późno ?! – tym lekkim krzykiem przestraszył siedzącą obok dziewczynę, uśmiechną się do niej i pocałował w czoło. Dawno nie czuł się taki szczęśliwy, beztroski i po prostu zakochany. – Właściwie po co dzwonisz ?

- Natalie przyjechała już godzinę temu, szukała cię, powiedziałem jej że jesteś w pokoju gościnnym ale cię tam nie znalazła.

- Co jej powiedziałeś ? – o cholera, sielanka dobiegła końca.

- Że pewnie poszedłeś po fajki, ale Bill minęła prawie godzina. Gdzie ty jesteś ?

- W domu

- W środku nocy pojechałeś do siebie ?

- Nie, w waszym domu.

- Ale pokój gościnny jest pusty

- Istotnie, bo mnie tam nie było całą noc.

- Gdzie spałeś ? Dlaczego masz dobry humor ? Uśmiechasz się ?

- Nie spałem – powiedział uśmiechnięty – Tak uśmiecham się – szturchnął Sue łokciem i znów pocałował w czoło, o tak i w ten śliczny, piegowaty nosek. O tak był po prostu szczęśliwy.

- Jak to ? Gdzie jesteś ?

- Posłuchaj, jakoś to zaaranżuj , zmieniam oponę czy coś, muszę się prześlizgnąć do pokoju po świeże ubrania.

- Gdzie spędziłeś noc ?! – Tom coraz bardziej się denerwował.

- Spokojnie, tam gdzie już dawno powinienem.

- U psychiatry ?

- U Sue, spędziłem te noc z Sue.

Po drugiej stronie zapadła cisza.

- Jak to z Sue ? – Tom odzyskał głos po dłuższej chwili – Co robiliście

- Nie będę ci się spowiadał co robię z dziewczyną którą kocham, ale raczej na pewno nie spaliśmy, hehe – Tom znów zamilkł a Sue kopnęła go w kolano, więc żeby ją uspokoić znów ją pocałował. Wspaniałe uczucie móc beztrosko całować Sue. – Zagadaj Nat pod byle jakim pretekstem, zejdziemy na obiad – powiedział Bill i się rozłączył.

- Ona nas zabije – powiedziałą przerażona dziewczyna.

- Nie, maleńka. Dziś wielki dzień. – znów ją pocałował i wstał. Sue przełknęła slinę patrząc na jego męskość.

- Jak on się zmieścił ?

- Daliśmy rade laleczko, ale teraz poważnie idę się ubrać, zejdź na obiad na 13 – po tych słowach wyszedł.

 

*** Tom***

- Bill pojechał po jakieś dokumenty do domu, ale po drodze złapał gumę i czekał długo na pomoc drogową, żeby mu zmienili koło – powiedział Tom na jednym wdechu.

Natalie spojrzała na niego podejrzliwie, ale ta kobieta była zbyt głupia na to żeby dopytywać, a może po prostu miała gdzieś co się dzieje z Billem dopóki ma podpisany kontrakt z wytwórnią tatusia.

- A wiesz Tommy co się będzie dziś działo ? – zaczęła swoim udawanym zmysłowym głosem. Nie nawidził gdy tak do niego mówiła, dla niej był Tomem.

- Co takiego ? – zza pleców wyszła jej Lidia.

- Bill mi się oświadczy ?

- Słucham !? – Lidia zakrztusiła się powietrzem. – Skąd wiesz ? Takie rzeczy to raczej niespodzianka.

- Wiem bo widziałam swój pierścionek, Bill nie wie że wiem, nie chce psuć niespodzianki. Pierścionek jest piękny, z białego złota z pięknym białym diamentem.

Tom i Lidii oboje zamarli, Tom nie wierzył że jego brat jest aż tak głupi. Wiedział, że zależało mu na kontrakcie i przyszłości zespołu, ale ślub !. Lidia po prostu weszła do kuchni by nie zacząć wrzeszczeć. Nagle wszystkich oprócz Nat obleciał strach. W domu była Sue, która na pewno nie powinna widzieć tych zaręczyn.

- Obiad !!! – krzynęła Simone i wszyscy ruszyli w kierunku stołu. Sue zeszłą pierwsza i uśmiechnęła się do Nat.

- Oh, ty też tu jesteś ? – Nathalie była zdziwiona faktem że Sue została zaproszona na święta.

- Oczywiście – Tom wtrącił się jej w słowa – Ona poniekąd też należy do rodziny. – w tym momencie na dole pojawił się Bill i wszyscy usiedli do stołu. Nathalie oczywiście zajęła miejsce tuż obok Billa, a dla Sue Tom przygotował miejsce naprzeciwko. Atmosfera była krępująca, wszyscy obawiali się co się wydarzy.

 

*** Sue ***

- Chciałbym zabrać głos – po zjedzonym śniadaniu Bill podniósł się z krzesła. Przesunęłam wzrokiem po rodzinie Billa, wszyscy mieli poważne miny, tylko Nathalie wierciła się na krześle nie mogąc się doczekać czegoś co ma nastąpić. Nikt nie odważył się odezwać, więc Bill kontynuował- Dzisiejszy dzień będzie jednym z najważniejszych w moim życiu i w życiu kobiety, którą kocham. – nagle zniknął mój dobry humor, oczy Billa świeciły się jak diamenty, był szczęśliwy, a obok siedziała jego równie szczęśliwa kobieta. Wyciągną z kieszeni spodni małe kwadratowe pudełeczko, dopiero po chwili zorientowałam się czym jest owo pudełeczko.

Miałam ochotę biec aż moje płuca przestaną działać, rzucić się z dachu, utopić w basenie…. Ból uderzył mnie z taką siłą, że musiałam przytrzymać się stołu, żeby nie zemdleć. Zabrakło mi powietrza a pięści same się zacisnęły, pojawiło się nieznane mi dotąd uczucie….zazdrość. Do tej pory niczego nikomu nie zazdrościłam. Mieszkając w bidulu tak naprawdę nie miałam nigdy nic swojego, nic co mogłabym pokochać, a teraz tracę jedyną rzecz na świecie którą naprawdę pokochałam.

- SUE !!!! – do mojej głowy dotarł krzyk, zamrugałam żeby wyrwać się z letargu i moich myśli. Chwileczkę, czegoś nie rozumiem. Bill nie stał obok wściekłej Nathalie, która jadowicie patrzyła w moją stronę tylko ….przedemną.

- Sue … kochanie, pytałem czy za mnie wyjdziesz ?

- co … co …co ? – nie rozumiałam nic

- Sophie, powiedziałaś wczoraj że każda księżniczka ma tu swojego księcia, chce być twoim.

- Nie rozumiem , chcesz się ze mną ożenić ?! – nie dowierzałam

- Przecież właśnie to przed chwilą powiedziałem.

- A co z Nathalie ?

- Właśnie, co ze mną – wtrąciłą się kobieta.

- Nie kocham jej – Bill patrzył na mnie.

- Ale to mi miałeś się oświadczyć !! – krzyczała

- Planowałem oświadczyć się Nat, to prawda.

- I nagle teraz ci się odmieniło ? Bill, proszę powiedz że to żart – błagała go upokorzona Nathalie – Pamiętaj o wytwórni.

- Nie odmieniło mi się teraz, dzięki Tomowi zrozumiałem pewną sprawę – zwrócił się do niej – Zrozumiałem, że cokolwiek byś nie zrobiła, jakkolwiek byłabyś piękna, wspaniała, miła nigdy nie będę z tobą szczęśliwy. Bo cię nie kocham. Pieprzyć tą wytwórnie, chłopaki jakoś to zrozumieją, zerwę kontrakt i zapłacę tyle odszkodowania ile będziecie chcieli. Bo pieniądze są tu nieważne, ważne jest to, że gdybym z tobą był nigdy nie byłbym szczęśliwy. Wystarczyła szczera rozmowa z bratem żeby to zrozumieć, pomógł mi w tym też widok Lidii w ciąży, Nathalie ja też chce kiedyś mieć rodzinę, a ty nie byłabyś dobrą matką i żoną. Nie byłem dziś poza domem, spędziłem te noc z Sophie i to byłą najpiękniejsza noc w moim życiu. Seks z tobą Nat był wspaniały – Bill kontynuował mimo że kobieta próbowała mu przerwać z furią – Ale po tej nocy zrozumiałem że seks to nie tylko fizyczność Nat, to też uczucia. Dlatego stoję tu teraz przed wami, moimi najbliższymi – Bill zmienił ton i spojrzał na wszystkich – I chcę przy świadkach powiedzieć o miłości, o miłości tak czystej jak bezchmurne niebo, o miłości tak pięknej jak dolary, o miłości tak ciepłej jak słońce w dzień gorącego lata i tak szczerej jak łza spływająca po policzku. Dlatego – spojrzał teraz na mnie , a ja byłam już pewna że się przewrócę – Dlatego Sophie klękam tu przed tobą – uklęknął – i proszę cię o ręke, Księżniczko proszę wyjdź za mnie. – Zbrakło mi tchu, z emocji mogłam tylko pokiwać głową i gdy pierścionek pojawił się na moim palcu wybuchła wrzawa. Wszyscy klaskali i cieszyli się moim szczęściem…. Naszym szczęściem. Moim i Billa.

Mój książę pocałował mnie jeszcze raz przy wszystkich i usiedliśmy znów do stołu, żeby świętować mój najlepszy dzień życia.

A co z Nathalie ? Kobieta z furią wybiegła z domu krzycząc, że pożałujemy i że nikt nigdy jej tak nie znieważył, ale o niej nie powinniśmy myśleć w tej wspaniałej chwili.