Wybaczcie mi długą nieobecność na blogu (blogach), zbliża się koniec roku...wystawienie ocen i te sprawy... kolejny odcinek mam już zapisany w brudnopisie, więc to kwestia czasu kiedy się pojawi, a na razie tego czasu wciąż mi brak.
Myślę że powrócę do pisania dopiero koło połowy czerwca ( nie wykluczam że cokolwiek pojawi się wcześniej).
Przepraszam
~ Queen of suburbia~
poniedziałek, 30 maja 2016
czwartek, 21 kwietnia 2016
10. I love you till the end of time
Cała rozmowa z moim " przyjacielem" nie dała mi zbyt dużo do myślenia, co drugie słowo powtarzał tylko "porozmawiaj z nim" i " to nie tak jak myślisz"
- Tom, posłuchaj - spróbowałam mu tłumaczyć - Bill ma dziewczynę
- Ale ty go kochasz ! - usłyszałam gdzieś zza drzwi, w progu stała Lidi - Przynajmniej posłuchaj Toma,
- Lidia ma racje - poparł ją starszy bliźniak. - Jeżeli sobie wszystkiego nie wyjaśnicie to już zawsze będziesz cierpieć widząc go z Nat, a on będzie cierpiał widząc twój ból... Nawzajem sprawicie sobie ból.
- Kogo to obchodzi ! - nadal uparcie obstawiałam przy swoim.
- Sophie - Tom westchnął - Mój brat nie adoptował cię po to żebyś cierpiała. Chciał dać ci szczęście, dom i miłość....
- Miłość ? - wchodzę mu w słowo, czy ja się przesłyszałam ?
Tom tylko skinął głową
- Właśnie dlatego musicie porozmawiać - powiedział po chwili ciszy która ciągnęła się w nieskończoność.- Wiedz tylko że mu zależy.- po tych słowach wstał i wyszedł.
- Porozmawiaj z nim Sue - Lidi usiadła obok mnie na łóżku - to tylko rozmowa, a może wam obojgu bardzo pomóc.
- Tylko niby co ja mam powiedzieć ? - nie byłam przekonana.
- Powiedz mu prawdę
- To znaczy ?
- Sophie, powiedz mu co czujesz....
- Lidi, ale on wyjeżdża - rozpłakałam się, objęła mnie ramieniem.
- Sue, nie wiem co jest między wami i nie chce się wtrącać...., ale jeżeli byś mnie pytała to poradziłaby ci : porozmawiaj z nim...
- ale przecież on wie co ja czuje - byłam tego boleśnie świadoma, on od początku to wszystko wie.
- a usłyszał to już od ciebie ?
- nie - przyznaje cicho
- Sue, musisz mu powiedzieć, porozmawiaj z nim też o tym wyjeździe, może da się coś zrobić, może on czeka tylko na twój ruch.
- Lidi, on nie pokocha kogoś takiego jak ja....
- Sue, o czym ty mówisz , kogoś takiego jak ty ? Jesteś kochającą, śliczną dziewczyną...jak mógłby nie pokochać. Ja cię kocham Sue, a to znaczy że on też może. - uśmiecha się...
- Dzięki Lidi ...
- Nie ma za co - jeszcze raz się przytulamy i Lidia wychodzi zostawiając mnie samą.
Siedzę i myśle. Może naprawdę warto mu to powiedzieć. .... On kocha inną - szepta mi moja podświadomość, ale prawda jest taka że od naszego pierwszego pocałunku wtedy w parku stale go potrzebowałam.
Tak, powiem mu to ...
Szybko żeby się nie rozmyślić wybiegłam z pokoju i pobiegłam na dół, nie ważne jak zareaguje...powiem mu to i koniec.... Powiem że chce żeby został... o tak tak ....
Billa zastaje idącego w kierunku kuchni z talerzem w ręku, nie widzi mnie...
NA CO CZEKASZ, IDŹ MU POWIEDZ ! - napędzam się w myślach i żeby się nie rozmyślić szybko staje przed nim, tak że jesteśmy naprzeciwko siebie i dzielą nasz może milimetry.
- Bill musimy pogadać - zaskoczyłam go tak bardzo, że aż podskoczył i talerz upadł na ziemię i rozbił się w drobny mak.- Nie chce żebyś wyjeżdżał ... - Ups ...nie powiedziałaś tego idiotko ...! - Oj, nie powiedziałam tego na głos, prawda ? - peszę się a w oczach stają łzy. Nie tak to wszystko miało zabrzmieć. Chciałam powiedzieć to delikatniej.
- Owszem, powiedziałaś - mówi tak cicho, ledwie słyszalnie schylając się żeby pozbierać szkło.- Sue ... - zaczął odrobinę głośniej, ale mu przerwałam próbując powstrzymać łzy...widział je...było mi tak cholernie wstyd..
- Nie, proszę nie kończ, nie chciałam tego powiedzieć, to tylko tak samo ...- Sue, nie pogrążaj się bardziej - Pójdę już- i zanim cokolwiek powie jestem już na schodach.
Wpadłam z płaczem do pokoju Lidi....i zastałam tam też Toma.
- Sue, co jest ? - Lidi znowu mnie objęła - Rozmawiałaś z nim ..?
- Tak, próbowałam - szlochałam - ale ja mam zawsze takie pieprzone szczęście.
- Sue ! - usłyszeliśmy głos Billa, o nie szuka mnie
- Błagam nie ! Nie chce z nim teraz rozmawiać - wpadłam w histerie, co ja mu powiem....
- Schowaj się w jego pokoju - zaproponował Tom
- Co ? - czy on do reszty zwariował
- Sue - westchną - Tam na pewno Bill nie będzie cię szukał, jak to mówią najciemniej jest pod latarnią. Nie sądzę, że chowanie się przed nim to najlepszy pomysł, ale patrząc na twoją minę może i jedyny.
Pędem wyskoczyłam z pokoju przyjaciółki i zaczęłam biec w kierunku drzwi od pokoju Billa. Na moje szczęście nie były zamknięte na klucz.
Nacisnęłam klamkę i znalazłam się w królestwie Billa
Słysząc jego kroki na schodach schowałam się w dziurze między ścianą a stylową czerwono czarną komodą..
- Sophie - szukał mnie, bałam się choćby pisnąć.
Rozejrzałam się, byłam tu pierwszy raz, nie licząc nocy po powrocie ze szpitala, ale wtedy nie interesowało mnie nic oprócz spania. Pokój był szary z akcentami czerwieni i małymi akcencikami czarnego co dawało nutę erotyzmu, na środku znajdowały się małe metalowe schodki, prawdopodobnie do jego sypialni.
W pokoju było czysto jakby w cale nie należał do chłopaka, tylko do dobrze wychowanej dziewczyny, a przede wszystkim pachniało tu nim.
Po chwili drzwi otworzyły się i zamknęły z głośnym trzaśnięciem, wrócił właściciel pokoju i z głośnym westchnieniem rzucił się na sofę.
Chcąc zostać niezauważalna próbowałam schować się głębiej i to był mój błąd. Rozpychając się łokciem uderzyłam w szafkę i wszystko co się na niej znajdowało zatrzęsło się.
Bill usiadł kierując wzrok prosto na mnie, o cholera.
- Ups - jęknęłam
- Księżniczko - szepną cicho, tak pięknie brzmiało to w jego ustach - nie chowaj się - ruszył w moim kierunku, a ja automatycznie wsunęłam się głębiej. - Boisz się mnie Sue ? - w jego oczach czuć było żal, oczywiście że się nie boję...aha, więc czemu się cofasz ?
- Powiedziałam coś okropnego - jęknęłam
- wcale nie - ukucnął obok - Sue, księżniczko - wyciągnął do mnie dłoń - Choć tutaj ...
Niepewnie się do niego przysunęłam. Objął i mocno mnie przytulił....tak cholernie mi tego brakowało.
- Sue... - zaczął ciężko - Z tym wyjazdem, to nie takie proste...
- wiem - przerwałam mu - ja nie wiem co..ja ...- spuściłam głowę co do cholery mam powiedzieć ?
Delikatnie podniósł moją brodę palcami.
- Sue, chce ci dać to czego oczekujesz....
- Co ? - nie zrozumiałam
- Spróbujemy Sophie
Otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia....czy on właśnie ?
- Naprawdę ? - patrzę na niego z niedowierzaniem
- Sue, zależy mi na Tobie, ale pozwól mi zakończyć tą całą szopkę z Nat. Nie chce plotek na twój temat ....
- Nie obchodzą mnie plotki
- Sue, ludzie są okrutni,- coś o tym wiem - nie chce żebyś cierpiała. Obiecuje że spróbujemy, ale daj mi trochę czasu.... - pocałował mnie delikatnie....
- Pokażesz mi pokój ? - chciałam zejść z trudnego tematu i naprawdę byłam ciekawa jak wygląda cały jego pokój. - o nie znowu palnęłam głupotę, uśmiechną się i to był ten jego piękny uśmiech w którym się zakochałam....
- Podoba ci się ?
- Bardzo
- Choć - poszliśmy schodkami na górę - tu jest łazienka - wskazał na czarne błyszczące drzwi ....
- Masz swoją łazienkę ? - zdziwiłam się
- Tak, ta część domu to moje królestwo - ciekawi mnie czy Tom ma takie samo, ale spytam później.
Łazienka była duża i klasyczna...nie w jego stylu xD
- A to moja sypialnia - wskazał na kolejne błyszczące drzwi...tym razem rozsuwane... NARNIA xD
O Jezu ... Sypialnia była najpiękniejszym czymś co w życiu widziałam...czarna z małymi elementami czerwieni...bardzo mi się podobała....
- Już teraz rozumiem czemu dziewczynom tak strasznie zależy na tym żeby znaleźć się w twojej sypialni -dźgnęłam go palcem ... - jest piękna ....
- A tobie nie zależy ?
Zatkało mnie ...co ?
-Tam są jeszcze jedne schodki ? - spytałam rozglądając się po korytarzu, z zewnątrz ten dom nie wygląda na taki ogromny ...
- Tak, to pokój nagrań...studio...czy jak to sobie nazywacie... pisze tam piosenki i muzykę...Weszliśmy na najwyższe piętro...
Znajdowały się tu drzwi do pokoju nagrań i jeszcze jeden salon...
- Tutaj częściej jem.... i gram w gry - wskazał na telewizor pod którym znajdował się kominek.... Romantycznie :)
- Zaraz, zaraz ...tu jest wyjście na dach ? - zatkało mnie kolejny raz dzisiaj ...
- Mam tam mały tarasik... jeśli chcesz możesz się tu opalać - znów puścił mi swój firmowy uśmiech. pokazując widok zza barierek .. ma taras ..na dachu ... rozumiecie ? ...Sophie jego przecież na to stać....- choć pokaże ci pokój nagrań....- schodzimy z tarasu i udajemy się na drugą stronę korytarza... - To już ostatni przystanek panno Rose - wskazuje na ręką na pokój ....
Jest tu wszystko co potrzeba muzykowi, nie znam się na tym, ale jest dużo elektroniki, instrumentów i kilka zeszytów z tekstami, profesjonalista.
- Pracujesz tu ?
- Tak, częściej jestem tutaj niż w studio nagrań u producenta, czuje się tu pewniej i wychodzi lepszy dźwięk ..i słowa są bardziej naturalne - uśmiecha się...nie wierze Bill Kaulitz...pozwala mi się poznać....
Wychodzimy z pokoju.
-Teraz może chciałabyś ...- zacina się - co chciałabyś robić ?
- Byle co, byle z tobą ...- uśmiecham się, on także
- Dobrze....
-
niedziela, 17 kwietnia 2016
9. Ich bin nicht ich wenn du nicht bei mir bist... will nicht mehr sein
**************
Obudziłam się okryta cieplutką pościelą.... w sypialni.... zaraz .. to moja sypialnia. To mój dziecięcy pokój w domu pod Warszawą. Usiadłam na łóżku, naprzeciwko mnie wisi duże lustro, które widuje codziennie... mam 8 lat i śliczne rude włoski.
- Wstawaj ! - słyszę obrzydliwie zapijaczony głos mojego ojca - Otwieraj mała szmato ! - dobija się do drzwi, w tle słychać płacz mamy....o nie ! on znowu to zrobił !
Po chwili drzwi wypadają z futryny i w moim kierunku biegnie pięść, siła uderzenia zrzuca mnie z łóżka...uderzam o ścianę, na języku czuje smak krwi.... ale on nie przestaje, to dopiero początek. Wyciąga gruby wojskowy pas i mocno się zamachuje, zdążam tylko ukryć twarz w dłoniach kiedy nadchodzi pierwszy cios. Ból jest niesamowity, chociaż staram się jak mogę nie dać mu satysfakcji i nie płakać mimowolnie po moich policzkach płynął łzy..... Bije coraz mocniej.
- Zostaw ją ! - do pokoju z płaczem wbiega moja matka...twarz ma całą czerwoną i poobijaną, kuleje..... Ojciec tylko ją opycha ....
- Mamo ! - krzyczę i znów sciągam na siebie jego uwagę.... Bije raz za razem...... Damski bokser !
Nie wiem ile to trwa, ale po wielkiej męczarni w końcu tracę zmysły i mdleję...... Dzięki Bogu....
*****************************************
- Sue, Sue.... Obudź się Sue ! - to nie był głos mojego ojca ani tym bardziej brata - Otwórz oczy księżniczko.
Leniwie i ze strachem podnoszę powieki...mojego ojca nie ma....
Jestem w pokoju Billa a na przeciwko mnie na łóżku siedzi jego właściciel. Przytula mnie mocno. Zaraz...jest środek nocy, co takiego robię w jego sypialni....
- Twój ojciec.... bił cię ? - pyta cicho , skąd on to wie?- Krzyczałaś i płakałaś przez sen.... - tłumaczy.
Nie ma co opowiadać mu bajeczek bo nie uwierzy. Kiwam głową i on jeszcze mocniej mnie tuli.
- Bił mnie i mamę...., często wracał do domu wypity i się zaczynało. Mama wiele razy próbowała odejść, ale wtedy bił mocniej....
- Oh Sophie....tak mi przykro - wtula nos w moje włosy. Tak strasznie mi przykro, nie wiedziałem, czy ten sen ma związek no wiesz ...z wczoraj ?
Ignoruje jego pytanie.
- Wszystko ok, nie chce wracać do przeszłości, co ja tu robię ?
- Płakałaś, było mi cię żal, przeniosłem cię do siebie....a potem zaczęłaś krzyczeć...zrozumiałem że to jeden z tych złych snów, ale nie mogłem cię obudzić...
- Dziękuje - szepnęłam - Ale co powie Nat ? - wyskoczyłam z durnym tekstem, brawo Sue....
- Sophie - bierze głęboki wdech - nie obchodzi mnie co ona sobie pomyśli..
- Słucham ? - serduszko szybciej zabiło
- Nic, muszę już iść - i znowu zwolniło, podniósł się z wyrka - jak chcesz możesz tutaj zostać - powiedział gdy zobaczył że się ja również się podnoszę. - aż poczujesz się lepiej.... - znowu ten cholerny lód.... ruszył w kierunku drzwi, ale zatrzymał się w pół kroku, wrócił do mnie i pocałował mnie w czoło - Zależy mi na Tobie księżniczko - jego słowa koiły moje serce - I pamiętaj nikt już nigdy cię nie skrzywdzi, nawet mój brat idiota. - i wyszedł.
" Księżniczko " nikt nigdy się tak do mnie nie zwracał. Dlaczego musiałam zakochać się w zajętym facecie. Chciałabym żeby też coś poczuł.....raz zachowuje się miło, a raz bije od niego chłód.... a mówią że to dziewczyny są trudne.
Poszłam do swojego pokoju, żeby się przebrać. Z dołu usłyszałam głos Nat.
- Bill, rusz się to nie może czekać ! - tupnęła nogą
- ok, idę już - wyszedł chyba z łazienki, nic stąd nie widziałam. Na palcach podeszłam do barierki i mocno się wychyliłam, od razu lepiej. Nat siedziała z Billem na kanapie.
- Co takiego się stało ? - spytał brunetkę widząc jej podnieconą minę. Coś musiało się stać Taką Nat widywał tylko w swojej sypialni...albo kiedyś w snach. Teraz jego sny zdecydowanie zajmowała inna kobieta.
- ojciec kupił nam bilety ! - aż podskoczyła na swojej pięknej wydatnej pupie.
- na koncert kogoś szczególnie sławnego ? - Bill jakby nie podzielał jej entuzjazmu, tyle widziałam ze schodów
- Nie głuptasie - powiedziała uśmiechając się słodko - Lecimy na 2 miesiące na Malediwy - co ona właśnie powiedziała ...zamarłam...o nie, to nie może być prawda ..nie ! - tylko we dwoje, to cudowny prezent, prawda ?
Miałam ochotę się rozpłakać.
- Jak to na Malediwy ? - widać było że go zatkało. Wpatrywałam się w nią z szeroko otwartymi oczami, zabiera mi Billa na 2 miesiące...
- Nie cieszysz się ? - wplotła palce w jego włosy, tak cholernie bardzo chciałabym być na jej miejscu, ale w końcu musi do mnie dotrzeć to że Bill jest gwiazdą, nie jest dla mnie.- Odpoczniemy od tego wszystkiego, tylko ty i ja i nasze wakacje...
- Super - uśmiechnął się nagle do niej promiennie, a ja poczułam ból w serduszku. Odeszłam od barierki i zamknęłam się w pokoju. Opierając się o drzwi zjechałam po nich i usiadłam na podłodze, ukryłam twarz w dłoniach i zaczęłam zanosić się płaczem.... Bolało....
Nie mam zielonego pojęcia jak długo tu siedziałam, ale usłyszałam pukanie....
* U Billa *
Nie miał zielonego pojęcia co miałby powiedzieć Sue, rzecz jasna musiał się zgodzić. Nathalie mogła zacząć coś podejrzewać. Już widział te okrutne nagłówki w prasie i w internecie " Bill Kaulitz zdradza swoją dziewczynę z nieletnią niebieskowłosą sierotą z domu dziecka "
Nie mógł pozwolić na taki obrót sprawy, a jego uczucia do Sophie wcale mu nie pomagały . Teraz musiał wytłumaczyć się jej z 2 miesięcznej nieobecności spowodowanej wyjazdem z Nat. Tylko ona tego nie zrozumie, nie zrozumie że nawet jeśli nic do Nat nie czuje to musi, po prostu musi udawać, że tak jest. Tylko tak jego sława będzie wciąż pędziła do przodu, tylko tak będzie kimś. To sobie obiecał jako mały chłopiec, że nikt ani nic nie stanie na przeszkodzie do jego szczęścia... Tylko wtedy nie wiedział o istnieniu Sue. Tak trudno powiedzieć komuś, że mimo że mu na nim zależy to wybiera kogoś innego.
Stając pod drzwiami usłyszał donośny szloch, serce mu się krajało na ten pełen bólu dźwięk.
Zapukał do drzwi, szloch ustał i odpowiedziała mu absolutna cisza....
- Sophie, jesteś tam ? - po chwili drzwi się otworzyły i ujrzał mokrą od łez niebieskowłosą, która próbowała ukryć żal, udał że tego nie widzi żeby nie wprawiać jej w jeszcze większe zakłopotanie. - Musimy porozmawiać - wypalił, chciał mieć tę rozmowę jak najszybciej z głowy.
Bez słowa wpuściła go do środka.
- Sue, muszę wyjechać - od razu przeszedł do sedna, ale nie mógł jej przecież powiedzieć prawdy, dziewczyna była bardzo zaangażowana... - Musze wyjechać na 2 miesiące, mam kilka ważnych wywiadów i sesji zdjęciowych.
Otworzyła usta ze zdziwienia a potem zobaczył w jej oczach maleńki ból...a potem jakby wściekłość ? Brawo Kaulitz...
- Dlaczego ? - spytała nie kryjąc już łez
- Bo.. - zaczął ale mu przerwała
- Dlaczego mnie okłamujesz ! - teraz to on otworzył usta ze zdziwienia ,o cholerka.... - Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć o Malediwach, czy w ogóle zamierzałeś ? ! - zamarł...wiedziała....
- Sue, ..... - czuł teraz cholerną potrzebę żeby się jej wytłumaczyć - ja ...- ale znów mu przerwała.
- Nie Bill, wyjdź ! Miłej zabawy ci życzę - nie chciała z nim rozmawiać, nie dała mu szansy wytłumaczyć.
- Sue, proszę.... - wypchnęła go za drzwi i usłyszał kolejny dzisiejszego dnia wybuch płaczu ...znowu przez niego...
Sam miał ochotę się rozpłakać. Dlaczego ta dziewczyna tak na niego działa... ? Czuł się okropnie, poczuł jak po policzku spływają mu gorące łzy. Zranił ją, zranił tą bezbronną i kruchą osóbkę.... Szybko zakrył oczy dłońmi i starł łzy. Nikt nie zobaczy jego uczuć.
* U Sophie *
Bezwładnie rzuciłam się na łóżko i beształam się w myślach. po co to zrobiłaś idiotko ! Nie potrzebnie się wygadałaś ! Po co mu to utrudniasz, to nie jego wina że zakochałaś się w facecie, który ma dziewczynę... i normalne, poukładane życie. Nic dziwnego, że nie poświęci tego dla ciebie psycholko.
- Sue, możemy pogadać ? - usłyszałam głos Toma i skuliłam się na łóżku...o nie ...
- Daj mi spokój proszę- o.o mam deja vu, kilka lat temu siedziałam skulona na łóżku a mój ojciec dobijał się do drzwi.... ironia losu !
- Sue, nie boj się, przepraszam. Nie byłem sobą, wpuścisz mnie ? - spytał z nadzieją
Powoli otworzyłam drzwi i ujrzałam promienny uśmiech tak bardzo łudząco podobny do uśmiechu mojego ukochanego.
- Wejdź - gestem zaprosiłam go do środka i zamknęłam drzwi. - cY ty i Lidii też jedziecie na Malediwy ? - spytałam ironicznie.
-Nie przyszedłem tutaj rozmawiać o wyjeździe Billa i nie, nigdzie się nie wybieramy. - powiedział stanowczo.
- Więc co ? - nie rozumiałam powodu jego wizyty.
- Sue, nie rozpoczyna się zdania od więc....- uśmiechną się z wyższością... polonista się znalazł...
- Tom ! - skarciłam go - do rzeczy
- No dobra, dobra - podniósł ręce w geście poddania - Jesteśmy przyjaciółmi, prawda ?
- No nie wiem - droczyłam się z nim. Tom był miły, lubiłam go. Może kiedyś gdyby na drodze nie stanęli nam Bill i Lidi...może mogłabym go nawet pokochać.... moje rozmyślanie przerwała poduszka, która z impetem trafiła w moją twarz..... Tom wybuchł śmiechem...nie mam pojęcia co mu się wczoraj stało, ale dzisiaj zachowywał się normalnie... tak jak na Toma przystało.- Tak ! - krzyknęłam szybko i tym razem to ja skapitulowałam.... - Przyjaciele !
sobota, 16 kwietnia 2016
8. Pain of love ....
Miałam wystarczająco dużo czasu na to żeby myśleć, ale to teraz był najmniejszy problem. Było zimno, byłam cholernie głodna i zbierało się na deszcz. Przydałoby się wrócić.... Wstałam i ruszyłam w kierunku domu Kaulitzów. Okazało się że drogę znalazłam bez trudu, w końcu.
W domu nie paliło się żadne światło, zapewne wszyscy już spali...jak bardzo się myliłam...
Cała trójka siedziała w kuchni przy kawie, chciałam przejść niezauważona jednak przed czujnym okiem mojej kumpeli nic się nie ukryje.
- Sophie ! - podbiegła do mnie i mocno przytuliła - Nigdy więcej mi tego nie rób ! Jesteś cała ? - obejrzała mnie od stóp do głów.
- Nic mi nie jest - odepchnęłam ja lekko od siebie, ponieważ cholernie bolała mnie ręka, paliła żywym ogniem...przypominając mi o moim beznadziejnym życiu...
- Ciełaś się, znowu .... laska świrujesz -usłyszałam jej oskarżycielski głos - Sue....
- Nic mi nie jest ! - krzyknęłam i rozpłakałam się - dajcie mi spokój - wyszeptałam bo nie miałam sił się z nimi kłócić
- Sue !
- Chyba powiedziała wam żebyście dali jej spokój ! - wtrącił się Bill podpierając seksownie futrynę. Oboje na niego spojrzeli jak na idiotę, na co tylko machnął ręką i zniknął.
- Twoja ręka - Lidi nie dawała za wygraną - pokaż mi to
- Zabliźni się, nic mi nie będzie - zapewniłam ją, już nie pierwszy raz się pociełam
- Możemy pogadać ? - spytał nagle Tom
- Jasne - poczekałam aż Lidi zamknie za sobą drzwi - Wiem o czym chcesz pogadać
- Czyżby ? - zmrużył oczy
- Tom, mogę ci ufać ?
- Jak w konfesjonale, tajemnica spowiedzi i te sprawy - burknął, był wściekły....
- Wolę raczej przyjacielska
- Tajemnica przyjacielska - uśmiechnął się lekko, ale uśmiech nie sięgnął jego oczu.
- Nie zapomnę o nim - wypaliłam na samym wstępie podążając za jego wzrokiem. Gapił się na moje rany na ręce, schowałam ją za siebie - Nie potrafię - rozpłakałam się
- Dlaczego się ciełaś ? - wziął szklankę z wodą do ręki, jakby zimna woda miała go uspokoić. Widziałam jak powoli narasta w nim gniew.....
Zaczynam się bać....
- Dlaczego ! - wrzeszczy i rzuca we mnie szklanką, gdybym w porę nie zrobiła uniku szklanka jak nic rozbiłaby się na mojej głowie. Uderza z łoskotem o ścianę i rozbryzguję się na tysiące kawałków, a ja krzyczę z przerażenia i wybucham jeszcze gorszym płaczem.
Tom jest jak w amoku, ręce mu się telepią, wszystko mi się zamazuje od nadmiaru łez...- Ratunku ! - próbuje krzyknąć, ale wychodzi mi tylko zduszony jęk...
W tym jednak momencie drzwi się otwierają z hukiem i do kuchni wpada Bill.
- Co się dzieje ? - pyta zdezorientowany. Potrzebuje kilku sekund żeby zrozumieć sytuacje
- Ty skurwielu ! - wrzeszczy na brata, podbiega i mocno mnie przytula. - Cichutko księżniczko, maleńka spokojnie, nic się nie dzieje, już jesteś bezpieczna.
W głowie słyszałam jakieś krzyki i szloch....Dopiero teraz dotarło do mnie że to ja je wydaje, a po drgających ścianach ogarniam że wciąż się trzęsę,
- Sue, księżniczko - słyszę uspokajający głos Billa - nie bój się, już wszystko dobrze
- chce do mamy Bill - Boże tak bardzo chciałabym przytulić się do mamy, zewsząd otaczają mnie obcy mi ludzie, dla których równie dobrze mogłabym nie istnieć W porę uświadamiam sobie że przecież jestem sierotą , 16 letnią sierotą.
- Kochanie, tak mi przykro - usłyszałam głos Lidii - Co go tak zdenerwowało ?
Pokręciłam głową, nie miałam ochoty o tym teraz gadać
- Sue, ty krwawisz ! - spojrzałam na ręke....
Faktycznie, rany ponownie się otworzyły....
- Trzeba to opatrzyć - powiedział Bill cicho. Znowu pokręciłam przecząco głową - Sue, musi zrobić to lekarz, trzeba pewnie założyć szwy.
- Nie - spróbowałam wykrztusić z siebie głos, który i tak wyszedł jak szept.
- Zawieź ją do szpitala, ja zostanę z Tomem - Lidi ruszyła w kierunku drzwi łazienkowych za którymi skrył się mój oprawca... Dlaczego to zrobił ?
- Choć Sue- Bill wziął mnie na ręce i zaniósł do Audi r8 - zrobiłaś to przeze mnie prawda ?
Nie odpowiedziałam, wziął głęboki wdech....
- Sue, zależy mi na tobie .. i...
- nie kończ - przerwałam, nie chciałam znów słuchać o jego dziewczynie.
- Nie dałaś mi dokończyć
- Nie kończ ... - powtórzyłam przykładając głowę do szyby...
*
- Księżniczko, obudź się - Bill delikatnie dotknął mojego policzka, w tym miejscu poczułam miłe mrowienie. - jesteśmy na miejscu. Słowo "dom" nie mogło mu przejść przez gardło.
Otworzyłam oczy, moja ręka była solidnie przemyta ( nie obyło się bez wrzasków i dodatkowych łez bo cholernie piekło ) , zszyta i zabandażowana. W trakcie przemywania Bill poprosił lekarza o leki przeciwbólowe, chwała mu bo reszty zabiegu nie pamiętam...
- Dasz radę wyjść sama ? - usłyszałam jego głos, o dziwo nie było w nim lodu, kochałam ten głos...
- tak - odparłam i z wielkim trudem otworzyłam drzwi.
Na nieszczęście nie byłam świadoma jak bardzo te leki mnie odurzyły i gdy tylko postawiłam stopy runęłam jak długa. Zajęczałam z zimna i bólu kiedy moja twarz miała spotkanie 1 stopnia z kostką brukową.
- Sue ! - Bill znalazł się obok z prędkością światła - Żyjesz księżniczko ? - podniósł mnie. Niestety żyje, jeszcze,
- Źle się czuję - powiedziałam cicho, nie miałam sił nawet na to żeby wydobyć z siebie jakikolwiek głośniejszy dźwięk.
- Coś cię boli ? - zaniepokoił się
- Spać....
- Śpij maleńka - mówił kojącym głosem - Śpij... - odpłynęłam w niebyt - Kocham cię Sophie Rose - usłyszałam zanim straciłam świadomość....
W domu nie paliło się żadne światło, zapewne wszyscy już spali...jak bardzo się myliłam...
Cała trójka siedziała w kuchni przy kawie, chciałam przejść niezauważona jednak przed czujnym okiem mojej kumpeli nic się nie ukryje.
- Sophie ! - podbiegła do mnie i mocno przytuliła - Nigdy więcej mi tego nie rób ! Jesteś cała ? - obejrzała mnie od stóp do głów.
- Nic mi nie jest - odepchnęłam ja lekko od siebie, ponieważ cholernie bolała mnie ręka, paliła żywym ogniem...przypominając mi o moim beznadziejnym życiu...
- Ciełaś się, znowu .... laska świrujesz -usłyszałam jej oskarżycielski głos - Sue....
- Nic mi nie jest ! - krzyknęłam i rozpłakałam się - dajcie mi spokój - wyszeptałam bo nie miałam sił się z nimi kłócić
- Sue !
- Chyba powiedziała wam żebyście dali jej spokój ! - wtrącił się Bill podpierając seksownie futrynę. Oboje na niego spojrzeli jak na idiotę, na co tylko machnął ręką i zniknął.
- Twoja ręka - Lidi nie dawała za wygraną - pokaż mi to
- Zabliźni się, nic mi nie będzie - zapewniłam ją, już nie pierwszy raz się pociełam
- Możemy pogadać ? - spytał nagle Tom
- Jasne - poczekałam aż Lidi zamknie za sobą drzwi - Wiem o czym chcesz pogadać
- Czyżby ? - zmrużył oczy
- Tom, mogę ci ufać ?
- Jak w konfesjonale, tajemnica spowiedzi i te sprawy - burknął, był wściekły....
- Wolę raczej przyjacielska
- Tajemnica przyjacielska - uśmiechnął się lekko, ale uśmiech nie sięgnął jego oczu.
- Nie zapomnę o nim - wypaliłam na samym wstępie podążając za jego wzrokiem. Gapił się na moje rany na ręce, schowałam ją za siebie - Nie potrafię - rozpłakałam się
- Dlaczego się ciełaś ? - wziął szklankę z wodą do ręki, jakby zimna woda miała go uspokoić. Widziałam jak powoli narasta w nim gniew.....
Zaczynam się bać....
- Dlaczego ! - wrzeszczy i rzuca we mnie szklanką, gdybym w porę nie zrobiła uniku szklanka jak nic rozbiłaby się na mojej głowie. Uderza z łoskotem o ścianę i rozbryzguję się na tysiące kawałków, a ja krzyczę z przerażenia i wybucham jeszcze gorszym płaczem.
Tom jest jak w amoku, ręce mu się telepią, wszystko mi się zamazuje od nadmiaru łez...- Ratunku ! - próbuje krzyknąć, ale wychodzi mi tylko zduszony jęk...
W tym jednak momencie drzwi się otwierają z hukiem i do kuchni wpada Bill.
- Co się dzieje ? - pyta zdezorientowany. Potrzebuje kilku sekund żeby zrozumieć sytuacje
- Ty skurwielu ! - wrzeszczy na brata, podbiega i mocno mnie przytula. - Cichutko księżniczko, maleńka spokojnie, nic się nie dzieje, już jesteś bezpieczna.
W głowie słyszałam jakieś krzyki i szloch....Dopiero teraz dotarło do mnie że to ja je wydaje, a po drgających ścianach ogarniam że wciąż się trzęsę,
- Sue, księżniczko - słyszę uspokajający głos Billa - nie bój się, już wszystko dobrze
- chce do mamy Bill - Boże tak bardzo chciałabym przytulić się do mamy, zewsząd otaczają mnie obcy mi ludzie, dla których równie dobrze mogłabym nie istnieć W porę uświadamiam sobie że przecież jestem sierotą , 16 letnią sierotą.
- Kochanie, tak mi przykro - usłyszałam głos Lidii - Co go tak zdenerwowało ?
Pokręciłam głową, nie miałam ochoty o tym teraz gadać
- Sue, ty krwawisz ! - spojrzałam na ręke....
Faktycznie, rany ponownie się otworzyły....
- Trzeba to opatrzyć - powiedział Bill cicho. Znowu pokręciłam przecząco głową - Sue, musi zrobić to lekarz, trzeba pewnie założyć szwy.
- Nie - spróbowałam wykrztusić z siebie głos, który i tak wyszedł jak szept.
- Zawieź ją do szpitala, ja zostanę z Tomem - Lidi ruszyła w kierunku drzwi łazienkowych za którymi skrył się mój oprawca... Dlaczego to zrobił ?
- Choć Sue- Bill wziął mnie na ręce i zaniósł do Audi r8 - zrobiłaś to przeze mnie prawda ?
Nie odpowiedziałam, wziął głęboki wdech....
- Sue, zależy mi na tobie .. i...
- nie kończ - przerwałam, nie chciałam znów słuchać o jego dziewczynie.
- Nie dałaś mi dokończyć
- Nie kończ ... - powtórzyłam przykładając głowę do szyby...
*
- Księżniczko, obudź się - Bill delikatnie dotknął mojego policzka, w tym miejscu poczułam miłe mrowienie. - jesteśmy na miejscu. Słowo "dom" nie mogło mu przejść przez gardło.
Otworzyłam oczy, moja ręka była solidnie przemyta ( nie obyło się bez wrzasków i dodatkowych łez bo cholernie piekło ) , zszyta i zabandażowana. W trakcie przemywania Bill poprosił lekarza o leki przeciwbólowe, chwała mu bo reszty zabiegu nie pamiętam...
- Dasz radę wyjść sama ? - usłyszałam jego głos, o dziwo nie było w nim lodu, kochałam ten głos...
- tak - odparłam i z wielkim trudem otworzyłam drzwi.
Na nieszczęście nie byłam świadoma jak bardzo te leki mnie odurzyły i gdy tylko postawiłam stopy runęłam jak długa. Zajęczałam z zimna i bólu kiedy moja twarz miała spotkanie 1 stopnia z kostką brukową.
- Sue ! - Bill znalazł się obok z prędkością światła - Żyjesz księżniczko ? - podniósł mnie. Niestety żyje, jeszcze,
- Źle się czuję - powiedziałam cicho, nie miałam sił nawet na to żeby wydobyć z siebie jakikolwiek głośniejszy dźwięk.
- Coś cię boli ? - zaniepokoił się
- Spać....
- Śpij maleńka - mówił kojącym głosem - Śpij... - odpłynęłam w niebyt - Kocham cię Sophie Rose - usłyszałam zanim straciłam świadomość....
czwartek, 14 kwietnia 2016
7. Nie skazuj nikogo na ciągłe czekanie, bo w końcu pustka po nim Ci zostanie.
Szłam przed siebie do momentu aż zapadł zmrok. No pięknie, nie mam zielonego pojęcia gdzie jestem.... ale potrzebuje czasu, żeby sobie to wszystko jakoś poukładać w głowie. Doszłam do wniosku, że usunę się w cień....jak najszybciej. Nie będę stawać na drodze do jego szczęścia, powiedział że nie kocha jej tak jak powinien, ale swój zespół i swoją sławę kocha nade wszystko inne.
Sophie Rose cokolwiek się zdarzy Bill Kaulitz ma swoje życie, nie możesz wchodzić mu w nie z buciorami.
Skoro to rozumiałam to dlaczego wciąż czułam takie bolące odrzucenie. Bolało mnie gdzieś w środku to że wszyscy mogą mieć normalne życie, miłość...rodzinę...ciepły dom...przyjaciół, a ja nie mam nic.
Usiadłam na trawię i oparłam się o drzewo cicho wzdychając... Byłam cholernie zmęczona i jeszcze bardziej smutna i odrzucona....
* u Billa *
Kiedy Nathalie zasnęła ubrał się i zszedł na dół.
Cholera, na pewno zadał ból niebieskowłosej, a ona była ostatnią osobą, którą chciał zranić.. ale kiedyś...kiedy był mały obiecał sobie, że dla swojego zespołu zrobi wszystko, choćby to wymagało poświęceń. Sam nie pochodził z bogatej rodziny, czZwykła dziewczyna nie mogła zburzyć tego porządku, problem w tym że Sophie nie była zwykłą dziewczyną. Była wyjątkowa, była kimś o kim marzył od początku, czemu wszystko mu być takie trudne...skomplikowane.
Na dole siedzieli Tom z Lidi uśmiechając się do siebie, no tak Tom znalazł swoją miłość, będzie szczęśliwy. Kaulitz, masz Nat.... ! Ile by dał żeby móc zasmakować prawdziwego uczucia, prawdziwej miłości.
Rozejrzał się po pomieszczeniu.
- Po prostu wyszła - Tom jakby przewidział jego pytanie
-Dlaczego ? - nie zrozumiał
- Może dlatego, że nie mogła scierpieć jak obściskujesz się ze swoją dziunią - powiedziała Lidi sucho.
Zrobiło mu się jej żal, zdawał sobie sprawę z tego że dziewczynie na nim zależało, ale bał się.... nie chciał tracić czegoś na co pracował tyle lat, kochał to co robił. Mógł od razu na wstępie powiedzieć jej że ma kogoś, albo ona mogła nie wygrać tego cholernego losu na loterii, dlaczego wyjeli karkę akurat z jej imieniem ? To przypadek ?
Kaulitz ty nie wierzysz w przypadki ...
Przeznaczenie ?
A kogo obchodzi to romantyczne gówno...
Co się stało to się nie odstanie...
- Wyszła ładne pare godzin temu, powinna już być - powiedział Tom przerywając niezręczną ciszę. W tle słychać było tylko jakiś program o gotowaniu, nikt nie wiedział co powiedzieć, więc wpatrywali się tempo w telewizor.
- Pewnie wróci późno w nocy, czasami tak ma - Lidia próbowała kryć kumpele, chociaż widać było, że sama cholernie się o nią martwiła.
- W takim razie chodźmy spać - powiedział Bill, z całych sił starał się ukryć niepokój. Bał się że dziewczyna zrobi sobie krzywdę, bądź co bądź okaleczała się już wcześniej.
- Aż tak ci się spieszy do Nat !? - Tom śmiesznie wydął wargi
- Spadaj - Bill pokazał mu środkowy palec i odwrócił się na pięcie zmierzając ku swojej sypialni.
Kładąc się obok nagiego ciała Nat nabrał ciekawości jak nago wygląda nie kto inny tylko Sue, opanuj się Kaulitz... !
Całą noc nie zmrużył oka. Czekał na skrzypnięcie drzwi oznaczające powrót niebieskowłosej... ale panowała absolutna niezmącona nawet szmerem wiatru cisza. W domu wszyscy spali, przyroda za oknem również spała, nie spał tylko on.
Nazajutrz cała trójka poza Nat, która szykowała się do powrotu do siebie i zajęcia się tym co umiała najlepiej - malowaniem paznokci, , była poddenerwowana. Sophie wciąż nie dała znaku życia...coś musiało być nie tak.
Bill o mało co nie oszalał z niepokoju i wkurzało go to że musi to ukrywać. ZESPÓŁ -> SŁAWA -> WSZYSTKO powtarzał sobie w duchu .
Cała święta trójca aż podskoczyła na dźwięk telefonu Lidi, dziewczyna ujrzawszy na wyświetlaczu niebieską czuprynę odetchnęła z ulgą. Ustawiła na głośnomówiący żeby wszyscy mogli ją usłyszeć.
L : Sue ! Gdzie ty jesteś ? Wracaj natychmiast !
S: Nie wiem - Bill przełknął głośno ślinę co zwróciło uwagę jego brata, ale to nie miało znaczenia. Właśnie usłyszał najbardziej przerażony i przepełniony bólem, cichy głosik Sue. Poruszył by teraz niebo i ziemię byle by tylko znalazła się w jego ramionach.
L: Wracaj
S: Nie mogę - głos jej się załamywał
L: Sue, wychodzę z siebie, całą noc nie spałam, bałam się - Lidia podniosła głos, chciała mieć przyjaciółkę już obok.
S: Nic mi nie jest, musiałam pomyśleć i pobyć chwilę sama - tłumaczyła się Sue
L: Kiedy więc wracasz ?
S: Nie mam pojęcia, nie wiem gdzie jestem
To słysząc Bill poderwał się z kanapy, zabrał kluczyki i wyszedł trzaskając drzwiami, Tom obserwując to tylko się uśmiechnął.
Nie miał zielonego pojęcia dokąd dziewczyna mogłaby pójść. Cholera docierało do niego jakim był idiotą, zależy mu na niej....gdyby cokolwiek jej się stało...
Kilka ładnych godzin jeździł po okolicy, bezskutecznie, dziewczyna jakby zapadła się pod ziemię. Zostało mu tylko mieć nadzieje że wróciła cała i zdrowa do domu.
Cholera jakiego domu ?
To nie był jej dom, a wczoraj dobitnie jej to zasygnalizował.
Wiedział, że poczuła się niechciana....
Nie chciał żeby tak się czuła....
Chciał żeby czuła się kochana....
Chciał żeby była JEGO
Bill masz dziewczynę , zbeształ się w myślach.
Kaulitz, kogo ty chcesz oszukać.
W domu panował jeszcze większy niepokój
- Znalazłeś ją ? - płakała Lidi
Z bólem serca pokręcił głową. Dziewczyna jeszcze bardziej zapłakała.
-Nat już wyszła ? - spytał brata
- jakiś czas temu - odparł Tom, Bill miał dziwne przeczucie że brat wie o jego wewnętrznej walce i bolesnym rozdarciu.
Skinął tylko głową i zniknął w swojej sypialni.
Rzucił się na łóżko na którym wcześniej zabawiał się z Nat i na samą myśl poczuł obrzydzenie.
Lidi cały czas wydzwaniała do Sue, ale dziewczyny telefon milczał jak zaklęty.... niedługo trzeba będzie zgłosić zaginięcie.
Miał cholerne wyrzuty sumienia, zależało mu, czuł coś do tej zbuntowanej nastolatki. Właśnie zdał sobie sprawę z tego, że zaprzepaścił wszystko.
Ona cię teraz znienawidzi...
Zapadał kolejny zmrok bez obecności dziewczyny w domu, co robić ?
Podniósł się z łóżka na dźwięk SMS
Nadawca : Sophie
Nic mi nie jest, nie martwcie się o mnie.
B: Gdzie jesteś ? Proszę wróć ? - nie obchodziło go to, że właśnie zniżył się do poziomu błagania, chciał żeby była w domu, żeby była obok, najlepiej z nim..na tym łóżku. Uśmiechnął się na tę wizję.
S: Nie wiem jak
B: Powiedz gdzie jesteś, przyjadę po ciebie.
S: Boje się
B: Sue, księżniczko gdzie jesteś ?
Nie otrzymał już żadnej odpowiedzi. Pozostało mu tylko czekać....
Sophie Rose cokolwiek się zdarzy Bill Kaulitz ma swoje życie, nie możesz wchodzić mu w nie z buciorami.
Skoro to rozumiałam to dlaczego wciąż czułam takie bolące odrzucenie. Bolało mnie gdzieś w środku to że wszyscy mogą mieć normalne życie, miłość...rodzinę...ciepły dom...przyjaciół, a ja nie mam nic.
Usiadłam na trawię i oparłam się o drzewo cicho wzdychając... Byłam cholernie zmęczona i jeszcze bardziej smutna i odrzucona....
* u Billa *
Kiedy Nathalie zasnęła ubrał się i zszedł na dół.
Cholera, na pewno zadał ból niebieskowłosej, a ona była ostatnią osobą, którą chciał zranić.. ale kiedyś...kiedy był mały obiecał sobie, że dla swojego zespołu zrobi wszystko, choćby to wymagało poświęceń. Sam nie pochodził z bogatej rodziny, czZwykła dziewczyna nie mogła zburzyć tego porządku, problem w tym że Sophie nie była zwykłą dziewczyną. Była wyjątkowa, była kimś o kim marzył od początku, czemu wszystko mu być takie trudne...skomplikowane.
Na dole siedzieli Tom z Lidi uśmiechając się do siebie, no tak Tom znalazł swoją miłość, będzie szczęśliwy. Kaulitz, masz Nat.... ! Ile by dał żeby móc zasmakować prawdziwego uczucia, prawdziwej miłości.
Rozejrzał się po pomieszczeniu.
- Po prostu wyszła - Tom jakby przewidział jego pytanie
-Dlaczego ? - nie zrozumiał
- Może dlatego, że nie mogła scierpieć jak obściskujesz się ze swoją dziunią - powiedziała Lidi sucho.
Zrobiło mu się jej żal, zdawał sobie sprawę z tego że dziewczynie na nim zależało, ale bał się.... nie chciał tracić czegoś na co pracował tyle lat, kochał to co robił. Mógł od razu na wstępie powiedzieć jej że ma kogoś, albo ona mogła nie wygrać tego cholernego losu na loterii, dlaczego wyjeli karkę akurat z jej imieniem ? To przypadek ?
Kaulitz ty nie wierzysz w przypadki ...
Przeznaczenie ?
A kogo obchodzi to romantyczne gówno...
Co się stało to się nie odstanie...
- Wyszła ładne pare godzin temu, powinna już być - powiedział Tom przerywając niezręczną ciszę. W tle słychać było tylko jakiś program o gotowaniu, nikt nie wiedział co powiedzieć, więc wpatrywali się tempo w telewizor.
- Pewnie wróci późno w nocy, czasami tak ma - Lidia próbowała kryć kumpele, chociaż widać było, że sama cholernie się o nią martwiła.
- W takim razie chodźmy spać - powiedział Bill, z całych sił starał się ukryć niepokój. Bał się że dziewczyna zrobi sobie krzywdę, bądź co bądź okaleczała się już wcześniej.
- Aż tak ci się spieszy do Nat !? - Tom śmiesznie wydął wargi
- Spadaj - Bill pokazał mu środkowy palec i odwrócił się na pięcie zmierzając ku swojej sypialni.
Kładąc się obok nagiego ciała Nat nabrał ciekawości jak nago wygląda nie kto inny tylko Sue, opanuj się Kaulitz... !
Całą noc nie zmrużył oka. Czekał na skrzypnięcie drzwi oznaczające powrót niebieskowłosej... ale panowała absolutna niezmącona nawet szmerem wiatru cisza. W domu wszyscy spali, przyroda za oknem również spała, nie spał tylko on.
Nazajutrz cała trójka poza Nat, która szykowała się do powrotu do siebie i zajęcia się tym co umiała najlepiej - malowaniem paznokci, , była poddenerwowana. Sophie wciąż nie dała znaku życia...coś musiało być nie tak.
Bill o mało co nie oszalał z niepokoju i wkurzało go to że musi to ukrywać. ZESPÓŁ -> SŁAWA -> WSZYSTKO powtarzał sobie w duchu .
Cała święta trójca aż podskoczyła na dźwięk telefonu Lidi, dziewczyna ujrzawszy na wyświetlaczu niebieską czuprynę odetchnęła z ulgą. Ustawiła na głośnomówiący żeby wszyscy mogli ją usłyszeć.
L : Sue ! Gdzie ty jesteś ? Wracaj natychmiast !
S: Nie wiem - Bill przełknął głośno ślinę co zwróciło uwagę jego brata, ale to nie miało znaczenia. Właśnie usłyszał najbardziej przerażony i przepełniony bólem, cichy głosik Sue. Poruszył by teraz niebo i ziemię byle by tylko znalazła się w jego ramionach.
L: Wracaj
S: Nie mogę - głos jej się załamywał
L: Sue, wychodzę z siebie, całą noc nie spałam, bałam się - Lidia podniosła głos, chciała mieć przyjaciółkę już obok.
S: Nic mi nie jest, musiałam pomyśleć i pobyć chwilę sama - tłumaczyła się Sue
L: Kiedy więc wracasz ?
S: Nie mam pojęcia, nie wiem gdzie jestem
To słysząc Bill poderwał się z kanapy, zabrał kluczyki i wyszedł trzaskając drzwiami, Tom obserwując to tylko się uśmiechnął.
Nie miał zielonego pojęcia dokąd dziewczyna mogłaby pójść. Cholera docierało do niego jakim był idiotą, zależy mu na niej....gdyby cokolwiek jej się stało...
Kilka ładnych godzin jeździł po okolicy, bezskutecznie, dziewczyna jakby zapadła się pod ziemię. Zostało mu tylko mieć nadzieje że wróciła cała i zdrowa do domu.
Cholera jakiego domu ?
To nie był jej dom, a wczoraj dobitnie jej to zasygnalizował.
Wiedział, że poczuła się niechciana....
Nie chciał żeby tak się czuła....
Chciał żeby czuła się kochana....
Chciał żeby była JEGO
Bill masz dziewczynę , zbeształ się w myślach.
Kaulitz, kogo ty chcesz oszukać.
W domu panował jeszcze większy niepokój
- Znalazłeś ją ? - płakała Lidi
Z bólem serca pokręcił głową. Dziewczyna jeszcze bardziej zapłakała.
-Nat już wyszła ? - spytał brata
- jakiś czas temu - odparł Tom, Bill miał dziwne przeczucie że brat wie o jego wewnętrznej walce i bolesnym rozdarciu.
Skinął tylko głową i zniknął w swojej sypialni.
Rzucił się na łóżko na którym wcześniej zabawiał się z Nat i na samą myśl poczuł obrzydzenie.
Lidi cały czas wydzwaniała do Sue, ale dziewczyny telefon milczał jak zaklęty.... niedługo trzeba będzie zgłosić zaginięcie.
Miał cholerne wyrzuty sumienia, zależało mu, czuł coś do tej zbuntowanej nastolatki. Właśnie zdał sobie sprawę z tego, że zaprzepaścił wszystko.
Ona cię teraz znienawidzi...
Zapadał kolejny zmrok bez obecności dziewczyny w domu, co robić ?
Podniósł się z łóżka na dźwięk SMS
Nadawca : Sophie
Nic mi nie jest, nie martwcie się o mnie.
B: Gdzie jesteś ? Proszę wróć ? - nie obchodziło go to, że właśnie zniżył się do poziomu błagania, chciał żeby była w domu, żeby była obok, najlepiej z nim..na tym łóżku. Uśmiechnął się na tę wizję.
S: Nie wiem jak
B: Powiedz gdzie jesteś, przyjadę po ciebie.
S: Boje się
B: Sue, księżniczko gdzie jesteś ?
Nie otrzymał już żadnej odpowiedzi. Pozostało mu tylko czekać....
środa, 13 kwietnia 2016
6. We live, as we dream – alone.
Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić,
bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny,
czasami czuje się bardzo samotny.
Szliśmy w kierunku mojego pokoju gdy nagle wyszła z niego moja wpółlokatorka Lidi razem z Tomem.
- Idziemy na kawe - powiedział dred - zaczekamy w kawiarence - to mówiąc wziął od Lidii walizki i zeszli po schodach kierując się do wyjścia.
Weszliśmy z Billem do pokoju. Wyjęłam torbę i zaczęłam składać koszulki i po kolei je układać.
- Bill ? - jedna jedyna rzecz wciąż mnie nurtowała.
- hmm ? - spojrzał na mnie przeglądając jakieś czasopismo znalezione na moim biurku.
( idealnie pasuje xD )
- Dlaczego akurat ja ?
- Sam nie wiem - odpowiedział po chwili zamyślenia - Bo od początku mi się podobałaś i mimo tego krótko spędzonego razem czasu...może coś ... poczułem.
- ok - poczuł coś... w duszy skakałam ze szczęścia, w końcu komuś na mnie zależy... w końcu....ale on kontynuował..
- .. z tego co widzę...ty się bardzo w to zaangażowałaś uczuciowo, prawda ? - mówił powoli i spokojnie nic dziwnego, poza Lidi jest jedyną osobą w całym moim życiu, która była godna mojego uczucia, tak bardzo chciałam nauczyć się kochać....chwila, moment ... czy on pytał poważnie. Spuściłam głowę, co niby miałam powiedzieć, nie chce wyjść na puszczalską, ciężko zrozumieć takiemu komuś jak on, bogatemu, z rodziną...kogoś takiego jak ja....Zapadła cisza.
- Przepraszam - wydukałam cicho, żeby przerwać tą cisze...
- Nie ! - gwałtownie odłożył gazetę
- co ? - wzdrygnęłąm się.
- Nie przepraszaj, za coś takiego się nie przeprasza. Tylko musisz coś wiedzieć...- urwał
- Jesteś gejem ? - spytałam ledwo trzymając się żeby nie wybuchnąć śmiechem...może w końcu znalazłam kogoś...kto mnie pokocha...
- Nie - zaśmiał się - Matko twoja mina xDDD
- więc o co chodzi ? - rozluźniłam się.
- Bo ....mam dziewczynę
.
.
.
.
.
.
.
.
Zatkało mnie, no tak czego ty się głupia spodziewałaś ? Łudziłaś się, że komuś takiemu jak on zależy na TOBIE.... ty głupia idiotko.... Zawsze byłaś, jesteś i będziesz NIKIM....
Z oczu wypływały mi strumienie łez. Sophie uspokój się !
- Proszę nie ... - wyciągnął do mnie dłoń, ale zatrzymał ją w połowie drogi i się rozmyślił - Nie płacz, po prostu chciałam być wobec ciebie fair. Lepiej ci powiedzieć od razu.... - nie dałam mu dokończyć
- I co sobie do cholery myślałeś...że co, adoptujecie mnie i będziemy jedną wielką szczęśliwą rodziną....- krzyczałam i łkałam jednocześnie. - Nienawidzę cię dupku ! - zaczęłam z bezradności i wielkiego bólu okładać go piąstkami... Złapał je i ścisną...a potem gwałtownie do siebie przyciągnął i przytulił.
- Ciii, Sue nie dałaś mi dokończyć...Nie zabieram cię stad po to żebyś grała naszą córeczkę, Natalie ..hmm...Nie kocham jej tak jak powinienem, tak jak osoba taka jak ona zasługuje, chodzi o to, że jej ojciec jest szefem naszej wytwórni płytowej. Wiem, że nie jestem w stosunku do niej fair... bo jestem cholernym egoistą...
- Tylko dlatego ? Jesteś z nią bo masz z tego korzyści ...?
- tak...
- czy to znaczy że... ? - urwałam.
- Zależy mi na Tobie Sue, ale czy cię kocham ? Nie chce robić ci nadziei.... Nie chce cię zranić - już mnie ranisz - ... jeżeli cokolwiek pójdzie nie tak, rozumiesz ?
- Nawet nie spróbowaliśmy .. - o kurka, czy ja powiedziałam to na głos ?
- Bo mam dziewczynę - powiedział sucho - pakuj się - odsunął się. Powiało chłodem....Dlaczego życie musi być takie do dupy ?!!
*
Tom z Lidią tak jak obiecali czekali pod kawiarenką obok Audi Q7. Przyjaciółka uśmiechnęła się do mnie, ale gdy zobaczyła moją minę puściła mi pytające spojrzenie, gestem pokazałam jej że powiem później.
- Musze zapalić - powiedział Bill, znów bił od niego chłód, oddalił się w tylko jemu znanym kierunku, a zaraz za nim Tom.
Usadowiłyśmy się na tylnym siedzeniu auta i czekałyśmy.
- Co się stało ? - Lidi nie wytrzymała.
Opowiedziałam jej o całym wydarzeniu w pokoju.
- Przykro mi Sue, ale zrozum...on jest gwiazdą... To logiczne że kogoś ma, przecież pojawiłaś się w jego życiu tak nagle, nie możesz mieć mu tego za złe... Daj mu czas...- urwała bo w kierunku samochodu zmierzali bliźniacy.
* U Billa *
- Co kurwa zrobiłeś !? - Tom nie dowierzał, od kilku minut słuchał brata i zastanawiał się czy z nim wszystko na pewno dobrze... - Powiedziałeś jej ! Ty idioto ! Wysłać cię na tomografie mózgu to za mało !
- Tak będzie lepiej ...
- Lepiej, dla kogo lepiej ..? Od momentu kiedy ją poznałeś nie jesteś sobą....Zależy ci na niej kurwa... i robisz coś takiego ?! Przez pół swojego nędznego życia idioto szukałeś kobiety dla siebie, a gdy nagle się pojawiła to ją odrzucasz ? - za cholerę nie rozumiał brata.
- Nie mogę zrobić tego Nat - bronił się bliźniak.
- Nie mogę zrobić tego Nat - przedrzeźniał go zmienionym głosem - to po jaką cholerę ją adoptowałeś ?!
-Bo myślałem że....spróbujemy , ale nie ma takiej opcji. Potrzebujemy tej wytwórni Tom, wiesz to jak nikt inny... Tak będzie najlepiej dla zespołu, dla fanów...
- A co będzie lepsze dla ciebie ..., dla Sophie... nie dociera do ciebie ile ona w życiu musiała przejść... ale co cię to obchodzi, przecież sławny Bill Kaulitz nie przejmuje się takimi jak ona... Rób co chcesz brat, ale żebyś potem nie żałował. - rzucił niedopałek i ruszył w kierunku auta.
* U Sue *
- Długo jeszcze ? - spytałam, byłam cholernie zdenerwowana tym wszystkim...jadę do obcego domu... z prawie że obcymi mi ludźmi, dziwne bo jeszcze nie dawno Bill...był kimś znajomym.. a teraz nawet się nie odzywa, nawet na mnie nie patrzy. Nie chcę mieszkać w domu gdzie panuje taka atmosfera.
- Już - Tom wskazał na ogromną wille pod którą właśnie podjeżdżaliśmy.
Na progu stała zgrabna brunetka, gdy tylko wysiedliśmy od razu rzuciła się Billowi na szyje namiętnie go całując....Sue, nie patrz na to, to będzie pocałunek, który będę widziała już zawsze patrząc na te kobietę.
Oddał pocałunek z taką samą żarliwością i rękoma zjechał na jej wydatne pośladki i mocno ścisną...Boże nie mogę na to patrzeć !. Spuściłam głowę i patrzyłam się na swoje czarne trampki.
- Choć - Lidi pociągnęła mnie za Tomem.
To był cholernie przykry widok, Bill jakby robił to specjalnie ? Zastanawiałam się po co to wszystko skoro ma dziewczynę...
Zdjęłam trampki i ruszyłam za Tomem i Lidi do wielkiego salonu zajmującego prawie cały parter.
Po chwili do domu weszli również Bill z tą dziewczyną na rękach. Kobieta zrywała z niego ciuchy wręcz brutalnymi ruchami...
- Najpierw chciałbym ci kogoś przedstawić - przerwał i spojrzał na mnie, a ja skuliłam się w sobie. Miałam ochotę zapaść się pod ziemie.
- Później...
- Nat, nie mam ochoty - odsunął ją i postawił na ziemię.
- Słucham ! Od jakiegoś czasu ty stale nie masz ochoty...
- To jest Sophie i Lidia - wskazał na nas ręką pomijając jej słowa - Będą tu mieszkały.
- Co ? - oburzyła się ta lalunia. Czy jak on tak ją nazwał Nat ?- Nawet ja z tobą nie mieszkam.
- Bo widzisz ... - zaczął, ale nie dała mu skończyć
- Przeleć mnie w końcu bo zwariuje ... - pociągnęła chłopaka na górę... Zaraz się zrzygam.
Usiadłam na kanapie...Nie pasuje tutaj, kim niby będę ? Tom ułoży sobie życie z Lidii, Bill ma dziewczynę...a ja będę całkiem sama, będę takim 5 kołem u wozu.
Chciałam pobyć sama, nie mogłam siedzieć w tym domu ani minuty dłużej... Chciałam zniknąć....
Wstałam i po prostu wyszłam. Niby po co mam tu być ....
Miłość niespełniona to specyficzny rodzaj nienawiści.
Miejmy się na baczności przed jej ofiarą
– myślącym samotnikiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














