czwartek, 21 kwietnia 2016

10. I love you till the end of time

Cała rozmowa z moim " przyjacielem" nie dała mi zbyt dużo do myślenia, co drugie słowo powtarzał tylko "porozmawiaj z nim" i " to nie tak jak myślisz" 
- Tom, posłuchaj - spróbowałam mu tłumaczyć - Bill ma dziewczynę
- Ale ty go kochasz ! - usłyszałam gdzieś zza drzwi, w progu stała Lidi - Przynajmniej posłuchaj Toma,
- Lidia ma racje - poparł ją starszy bliźniak. - Jeżeli sobie wszystkiego nie wyjaśnicie to już zawsze będziesz cierpieć widząc go z Nat, a on będzie cierpiał widząc twój ból... Nawzajem sprawicie sobie ból. 
- Kogo to obchodzi ! - nadal uparcie obstawiałam przy swoim.
- Sophie - Tom westchnął - Mój brat nie adoptował cię po to żebyś cierpiała. Chciał dać ci szczęście, dom i miłość....
- Miłość ? - wchodzę mu w słowo, czy ja się przesłyszałam ?
Tom tylko skinął głową



- Właśnie dlatego musicie porozmawiać - powiedział po chwili ciszy która ciągnęła się w nieskończoność.- Wiedz tylko że mu zależy.- po tych słowach wstał i wyszedł.
- Porozmawiaj z nim Sue - Lidi usiadła obok mnie na łóżku - to tylko rozmowa, a może wam obojgu bardzo pomóc.
- Tylko niby co ja mam powiedzieć ? - nie byłam przekonana.
- Powiedz mu prawdę 
- To znaczy ?
- Sophie, powiedz mu co czujesz....
- Lidi, ale on wyjeżdża - rozpłakałam się, objęła mnie ramieniem.
- Sue, nie wiem co jest między wami i nie chce się wtrącać...., ale jeżeli byś mnie pytała to poradziłaby ci : porozmawiaj z nim...
- ale przecież on wie co ja czuje - byłam tego boleśnie świadoma, on od początku to wszystko wie. 
- a usłyszał to już od ciebie ?
- nie - przyznaje cicho 
- Sue, musisz mu powiedzieć, porozmawiaj z nim też o tym wyjeździe, może da się coś zrobić, może on czeka tylko na twój ruch.
- Lidi, on nie pokocha kogoś takiego jak ja....
- Sue, o czym ty mówisz , kogoś takiego jak ty ? Jesteś kochającą, śliczną dziewczyną...jak mógłby nie pokochać. Ja cię kocham Sue, a to znaczy że on też może. - uśmiecha się...
- Dzięki Lidi ...
- Nie ma za co - jeszcze raz się przytulamy i Lidia wychodzi zostawiając mnie samą.



Siedzę i myśle. Może naprawdę warto mu to powiedzieć. .... On kocha inną - szepta mi moja podświadomość, ale prawda jest taka że od naszego pierwszego pocałunku wtedy w parku stale go potrzebowałam. 
Tak, powiem mu to ...
Szybko żeby się nie rozmyślić wybiegłam z pokoju i pobiegłam na dół, nie ważne jak zareaguje...powiem mu to i koniec.... Powiem że chce żeby został... o tak tak ....
Billa zastaje idącego w kierunku kuchni z talerzem w ręku, nie widzi mnie...
NA CO CZEKASZ, IDŹ MU POWIEDZ ! - napędzam się w myślach i żeby się nie rozmyślić szybko staje przed nim, tak że jesteśmy naprzeciwko siebie i dzielą nasz może milimetry. 
- Bill musimy pogadać - zaskoczyłam go tak bardzo, że aż podskoczył i talerz upadł na ziemię i rozbił się w drobny mak.- Nie chce żebyś wyjeżdżał ... - Ups ...nie powiedziałaś tego idiotko ...! - Oj, nie powiedziałam tego na głos, prawda ? - peszę się a w oczach stają łzy. Nie tak to wszystko miało zabrzmieć. Chciałam powiedzieć to delikatniej. 
- Owszem, powiedziałaś - mówi tak cicho, ledwie słyszalnie schylając się żeby pozbierać szkło.- Sue ... - zaczął odrobinę głośniej, ale mu przerwałam próbując powstrzymać łzy...widział je...było mi tak cholernie wstyd.. 
- Nie, proszę nie kończ, nie chciałam tego powiedzieć, to tylko tak samo ...- Sue, nie pogrążaj się bardziej - Pójdę już- i zanim cokolwiek powie jestem już na schodach.
Wpadłam z płaczem do pokoju Lidi....i zastałam tam też Toma. 
- Sue, co jest ? - Lidi znowu mnie objęła - Rozmawiałaś z nim ..?
- Tak, próbowałam - szlochałam - ale ja mam zawsze takie pieprzone szczęście.
- Sue ! - usłyszeliśmy głos Billa, o nie szuka mnie
- Błagam nie ! Nie chce z nim teraz rozmawiać - wpadłam w histerie, co ja mu powiem....
- Schowaj się w jego pokoju - zaproponował Tom
- Co ? - czy on do reszty zwariował
- Sue - westchną - Tam na pewno Bill nie będzie cię szukał, jak to mówią najciemniej jest pod latarnią. Nie sądzę, że chowanie się przed nim to najlepszy pomysł, ale patrząc na twoją minę może i jedyny. 

Pędem wyskoczyłam z pokoju przyjaciółki i zaczęłam biec w kierunku drzwi od pokoju Billa. Na moje szczęście nie były zamknięte na klucz.  
Nacisnęłam klamkę i znalazłam się w królestwie Billa 
Słysząc jego kroki na schodach schowałam się w dziurze między ścianą a stylową czerwono czarną komodą..
- Sophie - szukał mnie, bałam się choćby pisnąć.

Rozejrzałam się, byłam tu pierwszy raz, nie licząc nocy po powrocie ze szpitala, ale wtedy nie interesowało mnie nic oprócz spania. Pokój był szary z akcentami czerwieni i małymi akcencikami czarnego co dawało nutę erotyzmu, na środku znajdowały się małe metalowe schodki, prawdopodobnie do jego sypialni. 
W pokoju było czysto jakby w cale nie należał do chłopaka, tylko do dobrze wychowanej dziewczyny, a przede wszystkim pachniało tu nim.





Po chwili drzwi otworzyły się i zamknęły z głośnym trzaśnięciem, wrócił właściciel pokoju i z głośnym westchnieniem rzucił się na sofę.
Chcąc zostać niezauważalna próbowałam schować się głębiej i to był mój błąd. Rozpychając się łokciem uderzyłam w szafkę i wszystko co się na niej znajdowało zatrzęsło się.

Bill usiadł  kierując wzrok prosto na mnie, o cholera.
- Ups - jęknęłam
- Księżniczko - szepną cicho, tak pięknie brzmiało to w jego ustach - nie chowaj się - ruszył w moim kierunku, a ja automatycznie wsunęłam się głębiej. - Boisz się mnie Sue ? - w jego oczach czuć było żal, oczywiście że się nie boję...aha, więc czemu się cofasz ? 
- Powiedziałam coś okropnego - jęknęłam
- wcale nie - ukucnął obok - Sue, księżniczko - wyciągnął do mnie dłoń - Choć tutaj ...
Niepewnie się do niego przysunęłam. Objął i mocno mnie przytulił....tak cholernie mi tego brakowało. 
- Sue... - zaczął ciężko - Z tym wyjazdem, to nie takie proste...
- wiem - przerwałam mu - ja nie wiem co..ja ...- spuściłam głowę co do cholery mam powiedzieć ? 
Delikatnie podniósł moją brodę palcami.
- Sue, chce ci dać to czego oczekujesz....
- Co ? - nie zrozumiałam 
- Spróbujemy Sophie
Otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia....czy on właśnie ?
- Naprawdę ? - patrzę na niego z niedowierzaniem 
- Sue, zależy mi na Tobie, ale pozwól mi zakończyć tą całą szopkę z Nat. Nie chce plotek na twój temat ....
- Nie obchodzą mnie plotki
- Sue, ludzie są okrutni,- coś o tym wiem -  nie chce żebyś cierpiała. Obiecuje że spróbujemy, ale daj mi trochę czasu.... - pocałował mnie delikatnie....
- Pokażesz mi pokój ? - chciałam zejść z trudnego tematu i naprawdę byłam ciekawa jak wygląda cały jego pokój.  - o nie znowu palnęłam głupotę, uśmiechną się i to był ten jego piękny uśmiech w którym się zakochałam.... 
- Podoba ci się ?
- Bardzo 
- Choć - poszliśmy schodkami na górę - tu jest łazienka - wskazał na czarne błyszczące drzwi ....
- Masz swoją łazienkę ? - zdziwiłam się 
- Tak, ta część domu  to moje królestwo - ciekawi mnie czy Tom ma takie samo, ale spytam później.
Łazienka była duża i klasyczna...nie w jego stylu xD 





-  A to moja sypialnia - wskazał na kolejne błyszczące drzwi...tym razem rozsuwane... NARNIA xD 
O Jezu ... Sypialnia była najpiękniejszym czymś co w życiu widziałam...czarna z małymi elementami czerwieni...bardzo mi się podobała....
- Już teraz rozumiem czemu dziewczynom tak strasznie zależy na tym żeby znaleźć się w twojej sypialni -dźgnęłam go palcem ... - jest piękna ....




- A tobie nie zależy ? 
Zatkało mnie ...co ?
-Tam są jeszcze jedne schodki ? - spytałam rozglądając się po korytarzu, z zewnątrz ten dom nie wygląda na taki ogromny ... 
- Tak, to pokój nagrań...studio...czy jak to sobie nazywacie... pisze tam piosenki i muzykę...Weszliśmy na najwyższe piętro...
Znajdowały się tu drzwi do pokoju nagrań i jeszcze jeden salon...
- Tutaj częściej jem.... i gram w gry - wskazał na  telewizor pod którym znajdował się kominek.... Romantycznie :)




- Zaraz, zaraz ...tu jest wyjście na dach ? - zatkało mnie kolejny raz dzisiaj ...

 


- Mam tam mały tarasik... jeśli chcesz możesz się tu opalać - znów puścił mi swój firmowy uśmiech. pokazując widok zza barierek .. ma taras ..na dachu ... rozumiecie ? ...Sophie jego przecież na to stać....- choć pokaże ci pokój nagrań....- schodzimy z tarasu i udajemy się na drugą stronę korytarza... - To już ostatni przystanek panno Rose - wskazuje na ręką na pokój ....
Jest tu wszystko co potrzeba muzykowi, nie znam się na tym, ale jest dużo elektroniki, instrumentów i kilka zeszytów z tekstami, profesjonalista.
- Pracujesz tu ?
- Tak, częściej jestem tutaj niż w studio nagrań u producenta, czuje się tu pewniej i wychodzi lepszy dźwięk ..i słowa są bardziej naturalne - uśmiecha się...nie wierze Bill Kaulitz...pozwala mi się poznać....




Wychodzimy z pokoju. 
-Teraz może chciałabyś ...- zacina się - co chciałabyś robić ? 
- Byle co, byle z tobą ...- uśmiecham się, on także
- Dobrze....



-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz