środa, 13 kwietnia 2016

6. We li­ve, as we dream – alo­ne.


Każdy po­winien mieć ko­goś, z kim mógłby szczerze pomówić,
 bo choćby człowiek był nie wiado­mo jak dziel­ny, 
cza­sami czu­je się bar­dzo samotny. 


Szliśmy w kierunku mojego pokoju gdy nagle wyszła z niego moja wpółlokatorka Lidi razem z Tomem.
-  Idziemy na kawe - powiedział dred - zaczekamy w kawiarence - to mówiąc wziął od Lidii walizki i zeszli po schodach kierując się do wyjścia.

Weszliśmy z Billem do pokoju. Wyjęłam torbę i zaczęłam składać koszulki i po kolei je układać.
- Bill ? - jedna jedyna rzecz wciąż mnie nurtowała.
- hmm ? - spojrzał na mnie przeglądając jakieś czasopismo znalezione na moim biurku.




( idealnie pasuje xD )



- Dlaczego akurat ja ?
- Sam nie wiem - odpowiedział po chwili zamyślenia - Bo od początku mi się podobałaś i mimo tego krótko spędzonego razem czasu...może coś ... poczułem.
- ok - poczuł coś... w duszy skakałam ze szczęścia, w końcu komuś na mnie zależy... w końcu....ale on kontynuował..
- .. z tego co widzę...ty się bardzo w to zaangażowałaś uczuciowo, prawda ? - mówił powoli i spokojnie nic dziwnego, poza Lidi jest jedyną osobą w całym moim życiu, która była godna mojego uczucia, tak bardzo chciałam nauczyć się kochać....chwila, moment ... czy on pytał poważnie. Spuściłam głowę, co niby miałam powiedzieć, nie chce wyjść na puszczalską, ciężko zrozumieć takiemu komuś jak on, bogatemu, z rodziną...kogoś takiego jak ja....Zapadła cisza.
- Przepraszam - wydukałam cicho, żeby przerwać tą cisze...
- Nie ! - gwałtownie  odłożył gazetę
- co ? - wzdrygnęłąm się. 
- Nie przepraszaj, za coś takiego się nie przeprasza. Tylko musisz coś wiedzieć...- urwał
- Jesteś gejem ? - spytałam ledwo trzymając się żeby nie wybuchnąć śmiechem...może w końcu znalazłam kogoś...kto mnie pokocha...
- Nie - zaśmiał się - Matko twoja mina xDDD
- więc o co chodzi ? - rozluźniłam się.
- Bo ....mam dziewczynę
 .
.
.
.
.
.
.
.
Zatkało mnie, no tak czego ty się głupia spodziewałaś ? Łudziłaś się, że komuś takiemu jak on zależy na TOBIE.... ty głupia idiotko.... Zawsze byłaś, jesteś i będziesz NIKIM....
Z oczu wypływały mi strumienie łez. Sophie uspokój się !
- Proszę nie ... - wyciągnął do mnie dłoń, ale zatrzymał ją w połowie drogi i się rozmyślił - Nie płacz, po prostu chciałam być wobec ciebie fair. Lepiej ci powiedzieć od razu.... - nie dałam mu dokończyć
- I co sobie do cholery myślałeś...że co, adoptujecie mnie i będziemy jedną wielką szczęśliwą rodziną....- krzyczałam i łkałam jednocześnie. - Nienawidzę cię dupku ! - zaczęłam z bezradności i wielkiego bólu okładać go piąstkami... Złapał je i ścisną...a potem gwałtownie do siebie przyciągnął i przytulił.
- Ciii, Sue nie dałaś mi dokończyć...Nie zabieram cię stad po to żebyś grała naszą córeczkę, Natalie ..hmm...Nie kocham jej tak jak powinienem, tak jak osoba taka jak ona zasługuje, chodzi o to, że jej ojciec jest szefem naszej wytwórni płytowej. Wiem, że nie jestem w stosunku do niej fair... bo jestem cholernym egoistą...
- Tylko dlatego ? Jesteś z nią bo masz z tego korzyści ...?
- tak...
- czy to znaczy że... ? - urwałam.
- Zależy mi na Tobie Sue, ale czy cię kocham ? Nie chce robić ci nadziei.... Nie chce cię zranić - już mnie ranisz - ... jeżeli cokolwiek pójdzie nie tak, rozumiesz ?
- Nawet nie spróbowaliśmy .. - o kurka, czy ja powiedziałam to na głos ?
- Bo mam dziewczynę - powiedział sucho - pakuj się - odsunął się. Powiało chłodem....Dlaczego życie musi być takie do dupy ?!!


*
Tom z Lidią tak jak obiecali czekali pod kawiarenką obok Audi Q7. Przyjaciółka uśmiechnęła się do mnie, ale gdy zobaczyła moją minę puściła mi pytające spojrzenie, gestem pokazałam jej że powiem później.
- Musze zapalić - powiedział Bill, znów bił od niego chłód, oddalił się w tylko jemu znanym kierunku, a zaraz za nim Tom.
Usadowiłyśmy się na tylnym siedzeniu auta i czekałyśmy.
- Co się stało ? - Lidi nie wytrzymała.
Opowiedziałam jej o całym wydarzeniu w pokoju.
- Przykro mi Sue, ale zrozum...on jest gwiazdą... To logiczne że kogoś ma, przecież pojawiłaś się w jego życiu tak nagle, nie możesz mieć mu tego za złe... Daj mu czas...- urwała bo w kierunku samochodu zmierzali bliźniacy.




* U Billa *




- Co kurwa zrobiłeś !? - Tom nie dowierzał, od kilku minut słuchał brata i zastanawiał się czy z nim wszystko na pewno dobrze... - Powiedziałeś jej ! Ty idioto ! Wysłać cię na tomografie mózgu to za mało !
- Tak będzie lepiej ...
- Lepiej, dla kogo lepiej ..? Od momentu kiedy ją poznałeś nie jesteś sobą....Zależy ci na niej kurwa... i robisz coś takiego ?! Przez pół swojego nędznego życia idioto szukałeś kobiety dla siebie, a gdy nagle się pojawiła to ją odrzucasz ? - za cholerę nie rozumiał brata.
- Nie mogę zrobić tego Nat - bronił się bliźniak.
- Nie mogę zrobić tego Nat - przedrzeźniał go zmienionym głosem - to po jaką cholerę ją adoptowałeś ?!
-Bo myślałem że....spróbujemy , ale nie ma takiej opcji. Potrzebujemy tej wytwórni Tom, wiesz to jak nikt inny... Tak będzie najlepiej dla zespołu, dla fanów...
- A co będzie lepsze dla ciebie ..., dla Sophie... nie dociera do ciebie ile ona w życiu musiała przejść... ale co cię to obchodzi, przecież sławny Bill Kaulitz nie przejmuje się takimi jak ona... Rób co chcesz brat, ale żebyś potem nie żałował. - rzucił niedopałek i ruszył w kierunku auta.



* U Sue *


- Długo jeszcze ? - spytałam, byłam cholernie zdenerwowana tym wszystkim...jadę do obcego domu... z prawie że obcymi mi ludźmi, dziwne bo jeszcze nie dawno Bill...był kimś znajomym.. a teraz nawet się nie odzywa, nawet na mnie nie patrzy. Nie chcę mieszkać w domu gdzie panuje taka atmosfera. 
- Już - Tom wskazał na ogromną wille pod którą właśnie podjeżdżaliśmy.

Na progu stała zgrabna brunetka, gdy tylko wysiedliśmy od razu rzuciła się Billowi na szyje namiętnie go całując....Sue, nie patrz na to, to będzie pocałunek, który będę widziała już zawsze patrząc na te kobietę.
Oddał pocałunek z taką samą żarliwością i rękoma zjechał na jej wydatne pośladki i mocno ścisną...Boże nie mogę na to patrzeć !. Spuściłam głowę i patrzyłam się na swoje czarne trampki.
- Choć - Lidi pociągnęła mnie za Tomem.
To był cholernie przykry widok, Bill jakby robił to specjalnie ? Zastanawiałam się po co to wszystko skoro ma dziewczynę...
Zdjęłam trampki i ruszyłam za Tomem i Lidi do wielkiego salonu zajmującego prawie cały parter.
Po chwili do domu weszli również Bill z tą dziewczyną na rękach. Kobieta zrywała z niego ciuchy wręcz brutalnymi ruchami...








- Najpierw chciałbym ci kogoś przedstawić - przerwał i spojrzał na mnie, a ja skuliłam się w sobie. Miałam ochotę zapaść się pod ziemie.
- Później...
- Nat, nie mam ochoty - odsunął ją i postawił na ziemię.
- Słucham ! Od jakiegoś czasu ty stale nie masz ochoty...
- To jest Sophie i Lidia - wskazał na nas ręką pomijając jej słowa - Będą tu mieszkały.
- Co ? - oburzyła się ta lalunia. Czy jak on tak ją nazwał Nat ?- Nawet ja z tobą nie mieszkam.
- Bo widzisz ... - zaczął, ale nie dała mu skończyć
- Przeleć mnie w końcu bo zwariuje ... - pociągnęła chłopaka na górę... Zaraz się zrzygam.
Usiadłam na kanapie...Nie pasuje tutaj, kim niby będę ? Tom ułoży sobie życie z Lidii, Bill ma dziewczynę...a ja będę całkiem sama, będę takim 5 kołem u wozu.
Chciałam pobyć sama, nie mogłam siedzieć w tym domu ani minuty dłużej... Chciałam zniknąć....


Wstałam i po prostu wyszłam. Niby po co mam tu być ....







Miłość nies­pełniona to spe­cyficzny rodzaj niena­wiści. 
Miej­my się na baczności przed jej ofiarą 
– myślącym samotnikiem. 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz