Jest wtorek, wczoraj odpuściłam sobie szkołę, ale dzisiaj nie mogę. Chce mieć dobre świadectwo, w życiu chciałam coś osiągnąć, chciałam się stąd wyrwać. Na nieszczęście ze mną w klasie była ta wredna Olivia, mogę nienawidzić jej z całego serca...ale to niczego nie zmienia... nadal musze być na lekcjach.... muszę przeżyć tutaj jeszcze tylko 2 lata, potem będzie mnie to już gówno obchodziło.
Złapałam paczkę papierosów... tak palę od czasu do czasu, tylko wtedy gdy jest naprawdę źle...a dziś czułam się najgorzej na świecie.
*
- no hej laski - usłyszałyśmy głos Olivii
Zjeżyłam się, ta laska doprowadza mnie do szewskiej pasji..
Jak zwykle uciekłyśmy z Lidi do ostatniej ławki.
- Myślisz że Bill się odezwie ? - spytała szeptem przyjaciółka
Na jego wspomnienie w moich oczach pojawiły się łzy. Minęło kilka dni od spotkania z nim, a ja nie umiem przestać o nim myśleć. Może to za wcześnie żeby myśleć o pewnych sprawach ... ale ja nie miałam nikogo... całe życie sama...
- przepraszam - poprawiła się - widzę że to zaszło dalej niż przypuszczałam. Sue, ty nie możesz go kochać ! - spojrzała na mnie z wyrzutem
- wiem - powiedziałam i tym samym zamknęłam temat. Łatwo mówić, trudniej zrobić.
Nagle do klasy wszedł dyrektor sierocińca.
- Panno Smith - usłyszałam nazwisko przyjaciółki - proszę pozwoli panna ze mną - posłała mi przerażone spojrzenie i wyszła za dyrektorem,
Bałam się... co teraz ? Dokąd ją zabrali ...dlaczego??
* U Lidi *
- o co chodzi panie dyrektorze ? - spytała przestraszona dziewczyna - czy zrobiłam coś złego ?
- nie moje dziecko, wręcz przeciwnie - zabrał ją do pokoju widzeń.
Czyżby adopcja ? jak ? wtedy Sue zostanie zupełnie sama w tym piekle...
Dyrektor wepchnął ją do środka i znikną za drzwiami.
Przerażona dziewczyna rozejrzała się po pokoju widzeń i na przeciw siebie ujrzała...
- Tom ? to naprawdę ty ? - rzuciła mu się na szyję z uśmiechem.
- zamierzam cię adoptować - powiedział radośnie magiczne słowa
- naprawdę ? - nie dowierzała.. nareszcie, po tylu latach siedzenia samemu znalazła dom... i przyjaciela.. może też kogoś więcej.. w końcu to dziwne że adoptował akurat ją, ale zaraz coś sobie przypomniała i uśmiech zniknął z jej twarzy
- Lidi czemu się smucisz ? - spytał zdziwiony Tom, myślał że uszczęśliwi tym dziewczynę
- Co będzie z Sue ?
- ja się tym zajmę - usłyszała za plecami i dotarło do niej, że nie są z Tomem sami.
- Bill ? - spojrzała w jego kierunku, tak był tam.
- powiedz, wszystko z nią ok ?
- tak , to znaczy nie...- nie wiedziała co powinna powiedzieć, a co zostawić dla siebię.
- co masz na myśli ? - zdenerwował się
- bo to ... ona... chyba ... jej na tobie zależy .. no wiesz ... znowu zaczęła się ciąć... - Sue myślała, że tego nie widać, niestety Lidia wiedziała, aż za dobrze wiedziała co dziewczyna robi w środku nocy w łazience.
- chciałbym z nią porozmawiać na osobności -Bill zwrócił się do dyrektora, który nagle pojawił się w sali
- dobrze, tylko najpierw formalności - uśmiechnął się dyrektor - który z panów chce adoptować Lidie ?
- ja - odparł Tom z zadziornym uśmiechem.
- proszę podpisać - podał mu stary wytarty notes - zaraz przyprowadzę drugą dziewczynę, chciałby pan adoptować blondynkę, brunetkę a może rudą ?
- nie, jestem zainteresowany konkretną osobą
* U Sue *
Lidia długo nie wracała. Miałam w głowie 1000 różnych myśli, niekoniecznie dobrych. Co się mogło wydarzyć, mamy obie dobre oceny, może przez to że została ze mną w poniedziałek ma teraz jakieś nieprzyjemności ?
Do klasy ponownie wszedł dyrektor.
- Panno Rose, zapraszam ze mną.
Przeraziłam się teraz nie na żarty. Wywołują nas obie, o co mogło chodzić ??
- Frajerka - usłyszałam syk gdy przechodziłam obok ławki Olivii. Ona napewno w jakimś stopniu jest spokrewniona ze żmijami.
Czemu wywołali nas obie ? Nie mogłam znaleźć odpowiedzi.
Czy dyrektor domyślił się że pod poduszką chowam butelkę z wódką?
No tak, nie byłam za bardzo przykładną dziewczyną, patrząc na sam mój wygląd można było się przerazić, niebieskie włosy, ubrana czarno, czarny makijaż. Zapewniam w moim wyglądzie nie ma nic z grzecznej dziewczynki, ale nie czułam się niegrzeczna. W takim wyglądzie czułam się sobą.
Dyrektor zaprowadził mnie do pokoju widzeń, ale gdzie do cholery była Lidia ?
Zamknął za mną drzwi wpychając mnie do środka, najpierw jednak postawił mnie przed sobą i obejrzał jak zwierzątko.
Po prawej stronie oparty nonszalancko o ścianę stał nie kto inny tylko Bill we własnej osobie.
- Bill...?
- cześć - uśmiechną się ciepło i znienacka mocno przytulił
- co ty tutaj robisz ??
- właśnie podpisałem jakiś papier i cię adoptowałem.
- co ?? - nie docierało do mnie .. A D O P T O W A Ł ? - Jak ?
- Sue, jestem pełnoletni. Mogę robić takie rzeczy. Zależy mi na czasie, chciałbym być dziś w domu, spakój swoje rzeczy, poczekam na ciebie.
Czemu wywołali nas obie ? Nie mogłam znaleźć odpowiedzi.
Czy dyrektor domyślił się że pod poduszką chowam butelkę z wódką?
No tak, nie byłam za bardzo przykładną dziewczyną, patrząc na sam mój wygląd można było się przerazić, niebieskie włosy, ubrana czarno, czarny makijaż. Zapewniam w moim wyglądzie nie ma nic z grzecznej dziewczynki, ale nie czułam się niegrzeczna. W takim wyglądzie czułam się sobą.
Dyrektor zaprowadził mnie do pokoju widzeń, ale gdzie do cholery była Lidia ?
Zamknął za mną drzwi wpychając mnie do środka, najpierw jednak postawił mnie przed sobą i obejrzał jak zwierzątko.
Po prawej stronie oparty nonszalancko o ścianę stał nie kto inny tylko Bill we własnej osobie.
- Bill...?
- cześć - uśmiechną się ciepło i znienacka mocno przytulił
- co ty tutaj robisz ??
- właśnie podpisałem jakiś papier i cię adoptowałem.
- co ?? - nie docierało do mnie .. A D O P T O W A Ł ? - Jak ?
- Sue, jestem pełnoletni. Mogę robić takie rzeczy. Zależy mi na czasie, chciałbym być dziś w domu, spakój swoje rzeczy, poczekam na ciebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz