niedziela, 17 kwietnia 2016

9. Ich bin nicht ich wenn du nicht bei mir bist... will nicht mehr sein



**************


Obudziłam się okryta cieplutką pościelą.... w sypialni.... zaraz .. to moja sypialnia. To mój dziecięcy pokój w domu pod Warszawą. Usiadłam na łóżku, naprzeciwko mnie wisi duże lustro, które widuje codziennie... mam 8 lat i śliczne rude włoski.



- Wstawaj ! - słyszę obrzydliwie zapijaczony głos mojego ojca - Otwieraj mała szmato ! - dobija się do drzwi, w tle słychać płacz mamy....o nie ! on znowu to zrobił !
Po chwili drzwi wypadają z futryny i w moim kierunku biegnie pięść, siła uderzenia zrzuca mnie z łóżka...uderzam o ścianę, na języku czuje smak krwi.... ale on nie przestaje, to dopiero początek. Wyciąga gruby wojskowy pas i mocno się zamachuje, zdążam tylko ukryć twarz w dłoniach kiedy nadchodzi pierwszy cios. Ból jest niesamowity, chociaż staram się jak mogę nie dać mu satysfakcji i nie płakać mimowolnie po moich policzkach płynął łzy..... Bije coraz mocniej.
- Zostaw ją ! - do pokoju z płaczem wbiega moja matka...twarz ma całą czerwoną i poobijaną, kuleje..... Ojciec tylko ją opycha ....
- Mamo ! - krzyczę i znów sciągam na siebie jego uwagę.... Bije raz za razem...... Damski bokser !
Nie wiem ile to trwa, ale po wielkiej męczarni w końcu tracę zmysły i mdleję...... Dzięki Bogu....

*****************************************

- Sue, Sue.... Obudź się Sue ! - to nie był głos mojego ojca ani tym bardziej brata - Otwórz oczy księżniczko.

Leniwie i ze strachem podnoszę powieki...mojego ojca nie ma....

Jestem w pokoju Billa a na przeciwko mnie na łóżku siedzi jego właściciel. Przytula mnie mocno. Zaraz...jest środek nocy, co takiego robię w jego sypialni....
- Twój ojciec.... bił cię ? - pyta cicho , skąd on to wie?- Krzyczałaś i płakałaś przez sen.... - tłumaczy.
Nie ma co opowiadać mu bajeczek bo nie uwierzy. Kiwam głową i on jeszcze mocniej mnie tuli.
- Bił mnie i mamę...., często wracał do domu wypity i się zaczynało. Mama wiele razy próbowała odejść, ale wtedy bił mocniej....

- Oh Sophie....tak mi przykro - wtula nos w moje włosy. Tak strasznie mi przykro, nie wiedziałem, czy ten sen ma związek no wiesz ...z wczoraj ?
Ignoruje jego pytanie.
- Wszystko ok, nie chce wracać do przeszłości, co ja tu robię ?
- Płakałaś, było mi cię żal, przeniosłem cię do siebie....a potem zaczęłaś krzyczeć...zrozumiałem że to jeden z tych złych snów, ale nie mogłem cię obudzić...
- Dziękuje - szepnęłam - Ale co powie Nat ? - wyskoczyłam z durnym tekstem, brawo Sue....
- Sophie - bierze głęboki wdech - nie obchodzi mnie co ona sobie pomyśli..
- Słucham ? - serduszko szybciej zabiło
- Nic, muszę już iść - i znowu zwolniło, podniósł się z wyrka - jak chcesz możesz tutaj zostać - powiedział gdy zobaczył że się ja również się podnoszę. - aż poczujesz się lepiej.... - znowu ten cholerny lód.... ruszył w kierunku drzwi, ale zatrzymał się w pół kroku, wrócił do mnie i pocałował mnie w czoło - Zależy mi na Tobie księżniczko - jego słowa koiły moje serce - I pamiętaj nikt już nigdy cię nie skrzywdzi, nawet mój brat idiota. - i wyszedł.
" Księżniczko " nikt nigdy się tak do mnie nie zwracał. Dlaczego musiałam zakochać się w zajętym facecie. Chciałabym żeby też coś poczuł.....raz zachowuje się miło, a raz bije od niego chłód.... a mówią że to dziewczyny są trudne.

Poszłam do swojego pokoju, żeby się przebrać. Z dołu usłyszałam głos Nat.

- Bill, rusz się to nie może czekać ! - tupnęła nogą
- ok, idę już - wyszedł chyba z łazienki, nic  stąd nie widziałam. Na palcach podeszłam do barierki i mocno się wychyliłam, od razu lepiej. Nat siedziała z Billem na kanapie.
- Co takiego się stało ? - spytał brunetkę widząc jej podnieconą minę. Coś musiało się stać Taką Nat widywał tylko w swojej sypialni...albo kiedyś w snach. Teraz jego sny zdecydowanie zajmowała inna kobieta.
- ojciec kupił nam bilety ! - aż podskoczyła na swojej pięknej wydatnej pupie.
- na koncert kogoś szczególnie sławnego ? - Bill jakby nie podzielał jej entuzjazmu, tyle widziałam ze schodów
- Nie głuptasie - powiedziała uśmiechając się słodko - Lecimy na 2 miesiące na Malediwy  - co ona właśnie powiedziała ...zamarłam...o nie, to nie może być prawda ..nie ! - tylko we dwoje, to cudowny prezent, prawda ?
Miałam ochotę się rozpłakać.
- Jak to na Malediwy ? - widać było że go zatkało. Wpatrywałam się w nią z szeroko otwartymi oczami, zabiera mi Billa na 2 miesiące...
- Nie cieszysz się ? - wplotła palce w jego włosy, tak cholernie bardzo chciałabym być na jej miejscu, ale w końcu musi do mnie dotrzeć to że Bill jest gwiazdą, nie jest dla mnie.- Odpoczniemy od tego wszystkiego, tylko ty i ja i nasze wakacje...
- Super - uśmiechnął się nagle do niej promiennie, a ja poczułam ból w serduszku. Odeszłam od barierki i zamknęłam się w pokoju. Opierając się o drzwi zjechałam po nich i usiadłam na podłodze, ukryłam twarz w dłoniach i zaczęłam zanosić się płaczem.... Bolało....
Nie mam zielonego pojęcia jak długo tu siedziałam, ale usłyszałam pukanie....

* U Billa *


Nie miał zielonego pojęcia co miałby powiedzieć Sue, rzecz jasna musiał się zgodzić. Nathalie mogła zacząć coś podejrzewać. Już widział te okrutne nagłówki w prasie i w internecie " Bill Kaulitz zdradza swoją dziewczynę z nieletnią niebieskowłosą sierotą z domu dziecka "
Nie mógł pozwolić na taki obrót sprawy, a jego uczucia do Sophie wcale mu nie pomagały . Teraz musiał wytłumaczyć się jej z 2 miesięcznej nieobecności spowodowanej wyjazdem z Nat. Tylko ona tego nie zrozumie, nie zrozumie że nawet jeśli nic do Nat nie czuje to musi, po prostu musi udawać, że tak jest. Tylko tak jego sława będzie wciąż pędziła do przodu, tylko tak będzie kimś. To sobie obiecał jako mały chłopiec, że nikt ani nic nie stanie na przeszkodzie do jego szczęścia... Tylko wtedy nie wiedział o istnieniu Sue. Tak trudno powiedzieć komuś, że mimo że mu na nim zależy to wybiera kogoś innego. 

Stając pod drzwiami usłyszał donośny szloch, serce mu się krajało na ten pełen bólu dźwięk.
Zapukał do drzwi, szloch ustał i odpowiedziała mu absolutna cisza....
- Sophie, jesteś tam ? - po chwili drzwi się otworzyły i ujrzał mokrą od łez niebieskowłosą, która próbowała ukryć żal, udał że tego nie widzi żeby nie wprawiać jej w jeszcze większe zakłopotanie. - Musimy porozmawiać - wypalił, chciał mieć tę rozmowę jak najszybciej z głowy. 
Bez słowa wpuściła go do środka.
- Sue, muszę wyjechać - od razu przeszedł do sedna, ale nie mógł jej przecież powiedzieć prawdy, dziewczyna była bardzo zaangażowana... - Musze wyjechać na 2 miesiące, mam kilka ważnych wywiadów i sesji zdjęciowych.
Otworzyła usta ze zdziwienia a potem zobaczył w jej oczach maleńki ból...a potem jakby wściekłość ? Brawo Kaulitz...
- Dlaczego ? - spytała nie kryjąc już łez
- Bo.. - zaczął ale mu przerwała
- Dlaczego mnie okłamujesz ! - teraz to on otworzył usta ze zdziwienia ,o cholerka.... - Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć o Malediwach, czy w ogóle zamierzałeś ? ! - zamarł...wiedziała....
- Sue, ..... - czuł teraz cholerną potrzebę żeby się jej wytłumaczyć - ja ...- ale znów mu przerwała.
- Nie Bill, wyjdź ! Miłej zabawy ci życzę - nie chciała z nim rozmawiać, nie dała mu szansy wytłumaczyć.
- Sue, proszę.... - wypchnęła go za drzwi i usłyszał kolejny dzisiejszego dnia wybuch płaczu ...znowu przez niego...



Sam miał ochotę się rozpłakać. Dlaczego ta dziewczyna tak na niego działa... ?  Czuł się okropnie, poczuł jak po policzku spływają mu gorące łzy. Zranił ją, zranił tą bezbronną i kruchą osóbkę.... Szybko zakrył oczy dłońmi i starł łzy. Nikt nie zobaczy jego uczuć. 





* U Sophie *


Bezwładnie rzuciłam się na łóżko i beształam się w myślach. po co to zrobiłaś idiotko ! Nie potrzebnie się wygadałaś !  Po co mu to utrudniasz, to nie jego wina że zakochałaś się w facecie, który ma dziewczynę... i normalne, poukładane życie. Nic dziwnego, że nie poświęci tego dla ciebie psycholko. 

- Sue, możemy pogadać ? - usłyszałam głos Toma i skuliłam się na łóżku...o nie ...
- Daj mi spokój proszę- o.o mam deja vu, kilka lat temu siedziałam skulona na łóżku a mój ojciec dobijał się do drzwi.... ironia losu !
- Sue, nie boj się, przepraszam. Nie byłem sobą, wpuścisz mnie ? - spytał z nadzieją
Powoli otworzyłam drzwi i ujrzałam promienny uśmiech tak bardzo łudząco podobny do uśmiechu mojego ukochanego.
- Wejdź - gestem zaprosiłam go do środka i zamknęłam drzwi. - cY ty i Lidii też jedziecie na Malediwy ? - spytałam ironicznie.
-Nie przyszedłem tutaj rozmawiać o wyjeździe Billa i nie, nigdzie się nie wybieramy. - powiedział stanowczo. 
- Więc co ? - nie rozumiałam powodu jego wizyty.
- Sue, nie rozpoczyna się zdania od więc....- uśmiechną się z wyższością... polonista się znalazł...
- Tom ! - skarciłam go - do rzeczy
- No dobra, dobra - podniósł ręce w geście poddania - Jesteśmy przyjaciółmi, prawda ?
- No nie wiem - droczyłam się z nim. Tom był miły, lubiłam go. Może kiedyś gdyby na drodze nie stanęli nam Bill i Lidi...może mogłabym go nawet pokochać.... moje rozmyślanie przerwała poduszka, która z impetem trafiła w moją twarz..... Tom wybuchł śmiechem...nie mam pojęcia co mu się wczoraj stało, ale dzisiaj zachowywał się normalnie... tak jak na Toma przystało.- Tak ! - krzyknęłam szybko i tym razem to ja skapitulowałam.... - Przyjaciele !





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz