czwartek, 14 kwietnia 2016

7. Nie ska­zuj ni­kogo na ciągłe cze­kanie, bo w końcu pus­tka po nim Ci zostanie.

Szłam przed siebie do momentu aż zapadł zmrok. No pięknie, nie mam zielonego pojęcia gdzie jestem.... ale potrzebuje czasu, żeby sobie to wszystko jakoś poukładać w głowie. Doszłam do wniosku, że usunę się w cień....jak najszybciej. Nie będę stawać na drodze do jego szczęścia, powiedział że nie kocha jej tak jak powinien, ale swój zespół i swoją sławę kocha nade wszystko inne. 


Sophie Rose cokolwiek się zdarzy Bill Kaulitz ma swoje życie, nie możesz wchodzić mu w nie z buciorami.
Skoro to rozumiałam to dlaczego wciąż czułam takie bolące odrzucenie. Bolało mnie gdzieś w środku to że wszyscy mogą mieć normalne życie, miłość...rodzinę...ciepły dom...przyjaciół, a ja nie mam nic.

Usiadłam na trawię i oparłam się o drzewo cicho wzdychając... Byłam cholernie zmęczona i jeszcze bardziej smutna i odrzucona....


* u Billa *


Kiedy Nathalie zasnęła ubrał się i zszedł na dół.

Cholera, na pewno zadał ból niebieskowłosej, a ona była ostatnią osobą, którą chciał zranić.. ale kiedyś...kiedy był mały obiecał sobie, że dla swojego zespołu zrobi wszystko, choćby to wymagało poświęceń. Sam nie pochodził z bogatej rodziny, czZwykła dziewczyna nie mogła zburzyć tego porządku, problem w tym że Sophie nie była zwykłą dziewczyną. Była wyjątkowa, była kimś o kim marzył od początku, czemu wszystko mu być takie trudne...skomplikowane.


Na dole siedzieli Tom z Lidi uśmiechając się do siebie, no tak Tom znalazł swoją miłość, będzie szczęśliwy. Kaulitz, masz Nat.... ! Ile by dał żeby móc zasmakować prawdziwego uczucia, prawdziwej miłości.

Rozejrzał się po pomieszczeniu.
- Po prostu wyszła - Tom jakby przewidział jego pytanie
-Dlaczego ? - nie zrozumiał
- Może dlatego, że nie mogła scierpieć jak obściskujesz się ze swoją dziunią - powiedziała Lidi sucho.
Zrobiło mu się jej żal, zdawał sobie sprawę z tego że dziewczynie na nim zależało, ale bał się.... nie chciał tracić czegoś na co pracował tyle lat, kochał to co robił. Mógł od razu na wstępie powiedzieć jej że ma kogoś, albo ona mogła nie wygrać tego cholernego losu na loterii, dlaczego wyjeli karkę akurat z jej imieniem ? To przypadek ?
Kaulitz ty nie wierzysz w przypadki ...
Przeznaczenie ?
A kogo obchodzi to romantyczne gówno...
Co się stało to się nie odstanie...



- Wyszła ładne pare godzin temu, powinna już być - powiedział Tom przerywając niezręczną ciszę. W tle słychać było tylko jakiś program o gotowaniu, nikt nie wiedział co powiedzieć, więc wpatrywali się tempo w telewizor. 
- Pewnie wróci późno w nocy, czasami tak ma - Lidia próbowała kryć kumpele, chociaż widać było, że sama cholernie się o nią martwiła.
- W takim razie chodźmy spać - powiedział Bill, z całych sił starał się ukryć niepokój. Bał się że dziewczyna zrobi sobie krzywdę, bądź co bądź okaleczała się już wcześniej.

- Aż tak ci się spieszy do Nat !? - Tom śmiesznie wydął wargi
- Spadaj - Bill pokazał mu środkowy palec i odwrócił się na pięcie zmierzając ku swojej sypialni.
Kładąc się obok nagiego ciała Nat nabrał ciekawości jak nago wygląda nie kto inny tylko Sue, opanuj się Kaulitz... !


Całą noc nie zmrużył oka. Czekał na skrzypnięcie drzwi oznaczające powrót niebieskowłosej... ale panowała absolutna niezmącona nawet szmerem wiatru cisza. W domu wszyscy spali, przyroda za oknem również spała, nie spał tylko on. 


Nazajutrz cała trójka poza Nat, która szykowała się do powrotu do siebie i zajęcia się tym co umiała najlepiej - malowaniem paznokci, ,  była poddenerwowana. Sophie wciąż nie dała znaku życia...coś musiało być nie tak.

Bill o mało co nie oszalał z niepokoju i wkurzało go to że musi to ukrywać. ZESPÓŁ -> SŁAWA -> WSZYSTKO powtarzał sobie w duchu .
Cała święta trójca aż podskoczyła na dźwięk telefonu Lidi, dziewczyna ujrzawszy na  wyświetlaczu niebieską czuprynę odetchnęła z ulgą. Ustawiła na głośnomówiący żeby wszyscy mogli ją usłyszeć.
L : Sue ! Gdzie ty jesteś ? Wracaj natychmiast !
S: Nie wiem - Bill przełknął głośno ślinę co zwróciło uwagę jego brata, ale to nie miało znaczenia. Właśnie usłyszał najbardziej przerażony i przepełniony bólem, cichy głosik Sue. Poruszył by teraz niebo i ziemię byle by tylko znalazła się w jego ramionach.
L: Wracaj
S: Nie mogę - głos jej się załamywał
L: Sue, wychodzę z siebie, całą noc nie spałam, bałam się - Lidia podniosła głos, chciała mieć przyjaciółkę już obok. 
S: Nic mi nie jest, musiałam pomyśleć i pobyć chwilę sama - tłumaczyła się Sue
L: Kiedy więc wracasz ?
S: Nie mam pojęcia, nie wiem gdzie jestem


To słysząc Bill poderwał się z kanapy, zabrał kluczyki i wyszedł trzaskając drzwiami, Tom obserwując to tylko się uśmiechnął.

Nie miał zielonego pojęcia dokąd dziewczyna mogłaby pójść. Cholera docierało do niego jakim był idiotą, zależy mu na niej....gdyby cokolwiek jej się stało...


Kilka ładnych godzin jeździł po okolicy, bezskutecznie, dziewczyna jakby zapadła się pod ziemię. Zostało mu tylko mieć nadzieje że wróciła cała i zdrowa do domu.

 Cholera jakiego domu ?
To nie był jej dom, a wczoraj dobitnie jej to zasygnalizował.
Wiedział, że poczuła się niechciana....
Nie chciał żeby tak się czuła....
Chciał żeby czuła się kochana....
Chciał żeby była   JEGO

Bill masz dziewczynę , zbeształ się w myślach.
Kaulitz, kogo ty chcesz oszukać.

W domu panował jeszcze większy niepokój
- Znalazłeś ją ? - płakała Lidi
Z bólem serca pokręcił głową. Dziewczyna jeszcze bardziej zapłakała.
-Nat już wyszła ? - spytał brata
- jakiś czas temu - odparł Tom, Bill miał dziwne przeczucie że brat wie o jego wewnętrznej walce i bolesnym rozdarciu.
Skinął tylko głową i zniknął w swojej sypialni.
Rzucił się na łóżko na którym wcześniej zabawiał się z Nat i na samą myśl poczuł obrzydzenie.

Lidi cały czas wydzwaniała do Sue, ale dziewczyny telefon milczał jak zaklęty.... niedługo trzeba będzie zgłosić zaginięcie.
Miał cholerne wyrzuty sumienia, zależało mu, czuł coś do tej zbuntowanej nastolatki. Właśnie zdał sobie sprawę z tego, że zaprzepaścił wszystko.
Ona cię teraz znienawidzi...


Zapadał kolejny zmrok bez obecności dziewczyny w domu, co robić ?
Podniósł się z łóżka na dźwięk SMS

Nadawca : Sophie

Nic mi nie jest, nie martwcie się o mnie.

B: Gdzie jesteś ? Proszę wróć ? - nie obchodziło go to, że właśnie zniżył się do poziomu błagania, chciał żeby była w domu, żeby była obok, najlepiej z nim..na tym łóżku. Uśmiechnął się na tę wizję.
S: Nie wiem jak
B: Powiedz gdzie jesteś, przyjadę po ciebie.
S: Boje się
B: Sue, księżniczko gdzie jesteś ?


Nie otrzymał już żadnej odpowiedzi. Pozostało mu tylko czekać....


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz