- A teraz cię zgwałce ! - patrzy na mnie jak psychopata.
- O nieeeee - śmieje się w niebogłosy i uciekam z basenu. Cała bluzka się do mnie przykleiła, ale nie mam czasu na zrobienie czegokolwiek by się zakryć ponieważ Bill mnie goni....
Wybiegam za furtkę i biegnę w stronę nieopodal znajdującego się małego zagajnika, niestety mój oprawca wciąż za mną biegnie..... o nieeeee.... Nagle potykam się o wystający korzeń i lecę jak długa, nie upadam jednak bo Bill mnie łapie i kręci się razem ze mną a świat wiruje . Kładziemy się na trawie i ciężko oddychamy.
- A co jeżeli mi mrówka w tyłek wejdzie ? - śmieje się i rzucam w niego liściem. Łapie go i zaczyna mnie nim łaskotać.
- O nie! Wtedy będzie miała do czynienia ze mną. To mój tyłek i nikt nie będzie w niego wchodził xD słyszysz głupia mrówko ?
"Ale nagle przypomniałam sobie wyraz jego twarzy, kiedy na nią patrzył. Wciąż była pełna obietnic, wciąż doskonała w swojej tajemnicy. Tego jednego dnia patrzył na nią, jakby była odpowiedzią na wszystkie jego modlitwy, kresem jego zmartwień."
Leżymy na trawie puki się nie sciemni i oboje dycydujemy że trzeba wracać. W domu w drzwiach natykamy się na wściekłą Nat ....a było już tak dobrze !
- Bill, do cholery nie odbierasz telefonu, za 15 minut mamy być na lotnisku a ty zamiast siedzieć w samochodzie się znakomicie bawisz ! - krzyczy a grymas zmienia jej piękną twarz w twarz harpi.
Billowi uśmiech schodzi z twarzy. Wzdycha ciężko .
- Przepraszam, zapomniałem się i straciłem rachubę czasu, pójdę się przebrać. - idzie do siebie a po chwili ja podążam za nim.
Przyglądam się jak nakłada czystą koszule, a potem podchodzi i mnie obejmuje.
- Sophie, pamiętasz co ci obiecałem ? Nie łamie obietnic. Nigdy.
- Pamiętam - przytakuje. Ociera moje łzy wierzchem dłoni.
- Sue, to nie pożegnanie. Widzimy się za 2 miesiące. Obiecaj że na mnie poczekasz. - szepcze i mnie całuje - Obiecaj .
- Obiecuje.
"Chcę, żebyś mi coś obiecała.
Obiecaj mi, że nie zaczniesz znów uciekać.
- Uciekać? – Dlaczego miałabym to zrobić?
Nie spałam ostatnio zbyt dużo i zdecydowanie
nie miałam ochoty na bieganie.
Wtedy do mnie dotarło, co miał na myśli.
Po dotarciu do domu zaczęłabym
wypierać się związku z nim,
wiedziałam o tym.
On musiał również zdawać sobie
z tego sprawę.
Teraz jednak jedyna twarz
jaką miałam przed oczami była jego.
- Nie, jestem zbyt zmęczona by biec,
a ty jesteś za szybki.
Tylko byś mnie złapał.
- Właśnie, słonko. – Jego głos był miękki,
lecz wibrujący. – Ucieknij ode mnie,
a będę cię gonił. I znajdę cię."
Całuje jeszcze raz i schodzi na dół.
Żegna się z bratem i Lidi.
- Pilnuj jej Tom, jak oka w głowie - przestrzega.
- Ma się rozumieć !
- Bill, cholera jasna ! - niecierpliwi się Nat, która już dłuższy czas siedzi w aucie.
- Mam nadzieje że po powrocie już nie zobacze tej brunetki. Ma ładną dupe, to wszystko.
- Dbaj o Sue - jeszcze raz na mnie patrzy a potem znika w swoim r8.
(...) nigdy mnie nie spytała, co z nami będzie,
jakby wiedziała, że nie ma na takie pytanie odpowiedzi,
że przyszłości nikt nikomu nie może obiecać.
W domu panuje okropna cisza, nikt nie wie jak się zachować.
- To może zrobię kolacje - deklaruje Lidia
- pomogę ci - idę za nią do kuchni a Toma odsyłam przed telewizor.
Mijają dni, a my przez ten czas nie poruszamy tematu Billa. Coraz bardziej za nim tęsknie i się niecierpliwie.
Czy to możliwe że już niedługo będzie mój ?Czy może być aż tak pięknie ?
Zostało już tylko kilka dni i wraca.
Z ekscytacji wysprzątałam całą jego część domu i wybrałam sukienkę, żeby tylko mu się spodobać.
* U Billa *
Budzi się i zaciąga zapachem swojej kobiety. Niedługo pora do domu ...krzywi się. Był im potrzebny taki wypad. Czuł jakby z Nat w jakiś dziwny sposób zrastali się na nowo. Co najważniejsze jego najnowszy singiel miał miliony wyświetleń. Promocja udała się dzięki Nathalie...tak wiele jej zawdzięczał. Był jej cholernie wdzięczny i cholernie szczęśliwy że ma taką kobietę u boku.
Obserwował jak Zimmer 483 wznosi się na szczyty list przebojów najpierw w Niemczech a potem w całej Europie. Był z siebie dumny, dumny z pracy jaką w to włożył i dumny z tego że ma tak wpływową dziewczynę, dzięki której mu się udało.
W akcie wdzięczności kupił już nawet pierścionek. Teraz czekał tylko na odpowiedni moment. Zrobi to gdy tylko wrócą do domu. Westchnął. Za dwa dni oświadczy się Nat.
Był tak bardzo szczęśliwy, że z tej euforii zapomniał o złożonej 2 miesiące temu obietnicy... ale Kaulitz ty zawsze dotrzymujesz słowa...
[...] wątpię, żebym potrafił ci pomóc. Ale mogę ci powiedzieć jedno: że obietnica ma większą siłę, jeśli udowodnisz, że możesz jej dotrzymać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz