- Co królewno, ukochany wraca ? - uśmiechnął się Tom patrząc na moje ADHD, przez te 2 miesiące na prawdę stał mi się bliski jak brat.
- Tak ! - podskoczyłam ze szczęścia. Tak dobrze było mieć świadomość, że ktoś mnie kocha, że mam na kogo czekać i dla kogo się stroić, cudowne uczucie.
-au, moja siostrunia niedługo będzie szczęśliwa ! - Lidi pocałowała mnie w policzek- weźmiemy podwójny ślub , wyjedziemy na wspólne wakacje i ...- nie dokończyła, bo usłyszeliśmy warkot silnika.
Wrócił !
Pobiegłam do drzwi w podskokach jak mały, psotny chochlik.
Drzwi się otworzyły i zobaczyłam szczęśliwie zakochaną w sobie parę. Bill obejmował czule Nathalie. Wyglądali jakby przez te 2 miesiące na nowo się zrośli i nie mieli ochoty ze sobą zrywać.
Zamarłam.
W tym momencie mnie zauważył i również zamarł.
- Nareszcie w domu ! - krzyknęła Nat zrzucając buty, a ja w jednej chwili miałam ochotę spakować się i uciec.... Przecież ona tu nie mieszka, jakim domu ?
Tom też to zauważył i posłał mi pytające spojrzenie. O co tu chodziło ? Coś tu bardzo nie grało.
- Cześć wam - Nat przywitała się z Tomem i Lidi mnie omijając - Bill, jestem zmęczona - pociągnęła go do jego części domu - Musimy odpocząć.
Bill wciąż stał i patrzył na mnie, z jego wzroku nic nie dało się wyczytać, ale jednak - drobne zawachanie i mały ognik nadziei w oku - zgasł tak szybko jak się pojawił i po chwili ocknął się i podążył za Nat.
***
Cholera jak mógł.... jak mógł zapomnieć, zapomnieć o Sue, przecież mu na niej zależało, nie wiedział czy ją kochał, ale oboje byli na dobrej drodzę do tego by być razem, wtedy pierwszy raz czuł że chce, a nie że musi być z kobietą. Złamał dane słowo, zapomniał o obietnicy bo ten 2 miesięczny wyjazd był sielanką. Miał dobry sex i ładną dziewczynę na którą wszyscy się oglądali, a przede wszystkim karierę, ale kiedy dzisiaj ujrzał te oczy... kariera na chwilę zeszła na dalszy tor, przestała mieć znaczenie, a gdy potem ujrzał jak te cudownie błyszczące iskierki w jej oczach, które płonęły tylko dla niego, zaczynają gasnąc zamieniając się w rezygnacje i ból, chciał paść u jej stóp i błagać o wybaczenie. Dlaczego tego nie zrobił ?
Bo jest tchórzem....
Tak Kaulitz jesteś tchórzem i egoistą.
Nathalie zrzuciła z siebie ciuchy i pociągnęła go na swoje chętne , ponętne ciało.
Przeszłą mu ochota, teraz pragnął tylko jednej kobiety.
- Nat , nie teraz - ledwo zdążył to powiedzieć a do jego sypialni wparował wściekły Tom.
- Co to ma być ?! Za kogo ty się uważasz ? Ona tak bardzo czekała , tak bardzo tęskniła, a dzisiaj była tak cholernie szczęśliwa ! - wrzeszczał. Kurde Bill rzadko widywał brata w takim stanie. Tom był taki wzburzony, mówił tak szybko, że Bill musiał nieźle skupić się na słowach, żeby cokolwiek zrozumieć.
- O kim mówicie ? - wtrąciła się brunetka
- Tom...ja... - urwał, co miał mu powiedzieć, pierwszy raz w życiu nie miał pojęcia co powiedzieć własnemu bratu, ze tak cholernie ciężko pracował na zespół i karierę , nie może stracić wytwórni, że boi się plotek o dziewczynie z sierocińca, Nat jaka była taka była, ale była z wysoko postawionej rodziny, Sophie nie. - Co chcesz usłyszeć ? - spytał zbywając Toma.
- Co ? - Tom zgromił go wzrokiem i wyszedł.
Bill usiadł i ukrył twarz w dłoniach....
Złamał obietnicę....
Pierwszy raz w życiu.
A jego dane słowo stanęło między nimi jak ściana.
Niektóre obietnice przekraczają nasze możliwości.
Nie mógł zasnąć bo gdy zamykał oczy pod powiekami pojawiał mu się obraz oczu Sue i gasnących w nich iskierek nadziei.
Nie mógł kochać się z Nat bo bał się że w euforii i zapomnieniu wypowie nie to imię, które Nat chciałaby wtedy usłyszeć.
Nie mógł jeść bo wszystko stawało mu w gardle jak wielka gula i nie dało się przełknąć.
Nie mógł myśleć, bo wszystkie myśli zajmowała Sophie.
- Otwórz te jebane drzwi ! - usłyszał krzyk Lidi gdzieś z korytarza... podniósł głowę, co się dzieje - Otwórz ! - kolejny krzyk, wybiegł sprawdzić co się dzieję.
Lidi waliła w drzwi od łazienki za którymi bez wątpienia była niebieskowłosa ....i bez wątpienia robiła sobie krzywdę....
Na krótką chwilę zrobiło mu się słabo, ale szybko doprowadził się do porządku.
- Coś ty narobił ? - wypłakała mu w twarz bordowowłosa - Sophie proszę otwórz.
Czuł się podle, ale co mógł zrobić, ich związek od początku będzie skazany na porażkę, a on jest przecież gwiazdą.....Ludzie będą gadać.
Przestało go to obchodzić gdy Tom wyważył drzwi i razem z nimi na podłogę poleciało wiotkie ciało Sophie.
- Sue ! - momentalnie znalazł się przy niej odpychając brata - Sue ! - raz po raz nawoływał jej imię.
Nie miał pojęcia jak długo kołysał nieprzytomną dziewczynę w ramionach, przestał dopiero gdy zajęli się nią ratownicy medyczni.
Wszedł do sypialni po kluczyki od r8, musiał jechać do Sue...to co zobaczył wznieciło pożar i atak furii. Nathalie jakby nigdy nic siedziała naga na łóżku i piłowała paznokcie.
- Co ty kurwa robisz ? - wrzasnął. Teraz przemawiała przez niego chęć mordu.
- O co ci chodzi ? - spojrzała na niego niewzruszona - Coś nie tak z tą twoją słodką KOLEŻANKĄ ? - dobitnie zaakcentowała ostatnie słowo.
Miała go w garści, a on jak ostatni tchórz wziął kluczyki i wyszedł... Nie potrafił z nią zerwać... jeszcze nie.
Cholernie bał się o swoją karierę i marzenia...że znów stanie się zwykłym chłopakiem z prowincji. Nie mógł do tego dopuścić ....Nigdy.
Każdego można kupić – trzeba tylko znać cenę i rodzaj waluty.
Wszedł do szpitala, Sue była już przytomna, całe szczęście.... po cichu wszedł do sali. Spojrzał w jej oczy, sprawa robiła się coraz trudniejsza.
Nadszedł dzień wyboru, cokolwiek wybierze i tak będzie musiał pożegnać się z marzeniami ...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz