czwartek, 4 listopada 2021

13. Übers Ende dieser Welt, die hinter uns zerfällt .

 

Obudziłam się w szpitalnej sali, chwilę zajęło mi dojście do siebie, przypomnienie sobie co się tak właściwie wydarzyło i odnalezienie się w nowej rzeczywistości. Za oknem świeciło słońce, robiło się coraz cieplej, nadeszła wiosna.

Zawsze dotrzymuję obietnic Sue” te słowa wisiały nad nami jak wielkie czarne burzowe chmury. Raz po raz wbijały się w mój zmęczony umysł powodując nieznośny ból. Bill, miał wszystko zakończyć, miało być dobrze, mieliśmy spróbować. Ja czekałam a on się tam znakomicie bawił ze swoją ukochaną dziewczyną.

Moje rozmyślania przerwał nie kto inny jak Bill, który właśnie po cichu wszedł do sali.

- Po co przyszedłeś ?! - naskoczyłam na niego , przemawiały przeze mnie ból i wielki żal. Nie chciałam, żeby tu był, chciałam być sama. Tak jak było dotychczas, tylko ja i mój smutek.

- Sue … ja ...- urwał, nie miał pojęcia co powiedzieć, nigdy nie był w takiej cholernie trudnej sytuacji.

- Złamałeś obietnice – powiedziałam dobitnie i wyraźnie – Zaufałam Ci, a ty po prostu złamałeś dane słowo. Nie oczekiwałam że wrócisz i o razu weźmiemy ślub Bill, ja po prostu chciałam żeby ktoś w końcu mnie pokochał.

- Sophie ...- znowu urwał

- Mówiłeś że nic do niej nie czujesz, że to tylko seks i kariera – odwróciłam się do niego plecami – nie wyglądało tak, kiedy weszliście tacy szczęśliwi do domu.

- Bo tak w gruncie rzeczy jest – przytaknął, ale głos mu się załamał.

- To dlaczego … ? - pytanie zawisło na chwile w próżni, ja nie mogłam dokończyć ,a Bill nie potrafił odpowiedzieć.

Ukryłam twarz w dłoniach, byłam już tym zmęczona. Podszedł i mnie przytulił, uczucia bycia w jego ramionach nie da się opisać słowami, to uczucie nie z tego świata, a ja tak bardzo potrzebowałam teraz przytulenia. Jak na ironie pocieszyć mnie może tylko osoba, przez którą tu się znalazłam.

- Sue – zaczął – Ciężko pracowałem na moje marzenia od małego, teraz gdy już mam to wszystko nie chcę tego stracić, boje się Sue. Nie kocham jej księżniczko, ona wie o tym doskonale, ale wie również, że jestem tak próżny i egoistyczny, że ma mnie w garści, a ja nie mam jaj żeby coś zmienić. Nie potrafię się wyrwać z tej relacji Sue.

- Przed wyjazdem powiedziałeś, że spróbujemy – musiałam to wiedzieć – Czy mam rozumieć, że to już nie jest aktualne ?

Zapadła cisza, Bill znów nie potrafił odpowiedzieć na pytanie.

- Mówiłeś też, że coś poczułeś – kontynuowałam – Czy to odeszło ?

Ta przenikliwa cisza sprawiała okrutny ból. Bill nie patrzył mi w oczy, nie potrafił. Wygląda na to że to ja powinnam podjąć decyzję za nas dwoje. To wszystko i tak od początku skazane było na niepowodzenie, musiałam to zakończyć. Z bólem serca zdecydowałam.

- Jeśli sława i pieniądze to naprawdę to o czym marzysz, co cię uszczęśliwi to idź, rozwijaj się w tym kierunku, nie zatrzymam cię już. Bill idź i bądź szczęśliwy, tylko wtedy ja będę mogła być szczęśliwa.

Skinął głową. Cisza.

Musiałam to kontynuować.

- Rozmawiałam już z Tomem i Lidią, ustaliliśmy że wrócę do domu dziecka, jakoś wytrzymam do 18 urodzin, a potem pójdę w świat.


Bill zamrugał i głośno zaczerpnął powietrza

- Nie wrócisz tam ! - powiedział stanowczym głosem. - Nie wrócisz, rozumiesz ?

- Ja nie umiem inaczej, przepraszam. Mam żyć obok ciebie i umierać od środka ? Jesteś z Nat, jeśli naprawdę tworzycie coś pięknego to proszę pozwól mi odejść. - mówiłam – Pozwól mi odejść – powtórzyłam już szeptem bo głos mi się załamał.

- Dobrze – usłyszałam najgorszą rzecz jaką kiedykolwiek mogłam usłyszeć, suche „Dobrze” i koniec rozmowy. Do końca miałam nadzieje, że Bill zaprzeczy, że powie że nie pozwoli mi odejść, ale pozwolił. - Jak tylko wyjdziesz, spakuj swoje rzeczy, Tom odwiezie cię tam skąd przyszłaś. - Każde z tych okrutnych słów odczułam na swoim sercu, zostawiał mnie, jego głos był wyprany z jakichkolwiek uczuć. Każde wypowiedziane przez nego słowo zabiło mnie milion razy. Zabrakło mi powietrza, czułam się jakby grzebano mnie w dole, który ma czarny kolor rozgrzebanej ziemi, każdy oddech pali. W życiu nie ma nic gorszego niż świadomość bycia nie kochanym.

Bill popatrzył na mnie, nie było już nic do dodania, skończyliśmy rozmowę, skończyliśmy miłość, która tak naprawdę jeszcze się nie zaczęła. Odwrócił się i wyszedł a ja zostałam sama. Mogłam odwrócić się do poduszki i płakać cały kolejny dzień … a potem jeszcze następny i kolejny aż w końcu mnie wypisali.


***


Oparł się o drzwi szpitalnej sali z której wyszedł, to nie tak miało być, nie tak miało się wszystko potoczyć. Otarł dwie łzy, które zdążyły zmącić porządek na jego idealnej twarzy. Słyszał jej płacz i miał ochotę tam wrócić, paść na kolana i błagać ją o przebaczenie. Złapał za klamkę – powie jej że mu zależy, że jest dla niego ważna, że to wszystko co się dzieje nie istnieje, że zostanie z nią już na zawsze – ale wtedy jego sława, wszystko na co ciężko pracował pójdzie na dno a Nathalie wszystko mu zabierze. Był cholernie uwiązany, na krótkiej smyczy, rządziła nim jak chciała, miała wpływ na jego decyzje, na jego życie, ale to i tak była zbyt niska cena za to co zawdzięczał jej on. Był prostym chłopakiem z biednego domu w Loitsche. Universal Music zainteresowało się nim tylko dlatego, że pewnego dnia na konkursie młodych talentów spotkał Nathalie, a ona zabrałą go na obiad ze swoim ojcem – szefem wytwórni. Nie chciał by Sue wracała do sierocińca, cholernie nie chciał. Marzył by była obok, marzył o dotrzymaniu obietnicy, ale to nie jest już możliwe Puścił klamkę, niestety on dokonał już wybru kilka lat temu, teraz nie może już nic zmienić.

Nie możesz czy nie chcesz Kaulitz ?


***

- Jestem już gotowa – zakomunikowałam Tomowi kiedy zapiełam torbę z ubraniami.

- Jasne , jasne , już jestem – wziął ode mnie bagaż.

Lidi siedziała na kanapie i gorzko szlochała, bardzo chciała jechać razem ze mną i zostać przy mnie przez te dwa lata, ale nie mogła. Spodziewali się z Tomem dziecka, tak bardzo im zazdrościłam, tego że mają kogoś kto będzie ich kochał bezwarunkowo i niezaprzeczalnie. Ich miłość kwitła i byłam o to straszliwie zazdrosna. Było mi przykro, że nie będę mogła nacieszyć się obecnością małego szkraba, choć zapewniali mnie, że będą mnie odwiedzać wiedziałam że rozstaje się z nimi na zawsze.

- Sue – odezwał się Tom – pamiętaj że na zawsze pozostaniesz częścią naszej rodziny cokolwiek się wydarzy.

- Dzięki , byłeś dla mnie jak brat

Tomowi łzy stanęły w oczach

- Nie moge Sue, nie odwiozę cie tam, wprowadzisz się do nas do pokoju, urządzimy ci kącik , tylko zostań z nami.

- Nie Tom, tak będzie lepiej dla wszystkich, proszę odwieź mnie do bidula.

Tom skinął głową i poszliśmy w stronę wyjścia.


- Zaczekaj ! - ze schodów zbiegł Bill – Chciałbym się pożegnać

- Zaniosę torbę i czekam w aucie – Tom wyszedł za drzwi a Lidi zniknęła w kuchni. Cholernie boję się wracać tam bez niej, bez Lidi będę tam zupełnie sama.

- Przepraszam – powiedział, schował ręce do kieszeni, ale zaraz je wyjął, nie wiedział jak ma się zachować. - Przepraszam, że dałem ci nadzieje.

- Dziękuje Bill, mimo wszystko dziękuje za to że mnie tu przywiozłeś – objęłam ręką cały dom – za to że daliście mi namiastkę rodziny chociaż przez rok – Bill odwrócił wzrok. To tylko rok w bidulu, przy tym ile czasu tam spędziłam to naprawdę nic.

- Obiecaj mi … - zaczęłam

- Tak ? - podniósł wzrok, a w pięknych czekoladowych oczach ujrzałam iskierkę nadziei.

- Obiecaj, że już nigdy cię nie zobaczę. Obiecaj, że pozwolisz by moje serce powoli zaczęło składać się do kupy. Obiecaj mi, że będzie tak jakbyśmy w ogóle się nie poznali.

-Sue – iskierki zgasły a w jego oczach pojawiła się rezygnacja. Pokręcił głową.

- Obiecaj mi ! Jesteś mi to winien

- Obiecuje – szepnął patrząc mi w oczy.

- Wszystkiego dobrego Bill – wyszłam z domu, który zdążyłam już pokochać jak swój.


***

- Tobie też Sue – wyszeptał gdy drzwi się za nią zatrzasnęły a on został po drugiej stronie.


Nagle zdajesz sobie sprawę, że wszystko się skończyło. Naprawdę. Nie ma już powrotu. Czujesz to. I próbujesz zapamiętać, w którym momencie to wszystko się zaczęło. I odkrywasz, że zaczęło się wcześniej niż myślisz. Długo wcześniej. I to w tej chwili zdajesz sobie sprawę, że to wszystko zdarzyło się tylko raz. I nieważne jak bardzo się starasz, nigdy nie poczujesz się taki sam. Nie będziesz już nigdy czuć się jak trzy metry nad niebem...


***

Łzy utrudniały mi widzialność, ale nie obchodziło mnie to co działo się wokół mnie. Moje życie właśnie się kończyło a rozdział pod tytułem „ Bill Kaulitz” się zakończył.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz