czwartek, 18 czerwca 2015

1. Hallo, Du stehst in meiner Tür

- Gotowa ? - pani Zosia podwiozła mnie pod kawiarnie, w której miałam się zobaczyć z całym Th. Lubiłam ją, jak mało kogo tutaj, była to najwspanialsza kobieta jaką spotkałam po przyjeździe do Berlina. Pojawiła się pewnego dnia w szpitalu i od tamtej pory się mną opiekuje. Pani Zosia patrzyła wyczekująco aż coś zrobię, wzięłam głęboki wdech i sięgnęłam za klamkę. Wysiadłam z auta i rękami wygładziłam sukienkę - była to zwykła dzienna czarna sukienka, buty na platformie i trochę biżuterii.
 Jeszcze jeden głęboki wdech.
- Tak, proszę pani - ruszyłam w stronę kawiarni. Na drżących nogach otworzyłam drzwi, a co jeżeli mnie wyśmieją ? Jeżeli uznają mnie za wariatkę, albo za dziwadło ( jak wszyscy ). Rozejrzałam się po przytulnym wnętrzu i ....

Zobaczyłam ich.

Siedzieli na kanapach w loży na końcu sali. Chwilę stałam wbita w ziemię jak kamień zanim zmusiłam się do ruchu. 
4 facetów z których jeden wyróżniał się wyglądem i fryzurą. To był ON 
- Cześć .. - powiedziałam nieśmiało, jak miałam z nimi rozmawiać, przecież to gwiazdy, a ja zwykła sierota - Jestem Sue - wszyscy czterej na mnie spojrzeli.
- my chyba nie musimy się przedstawiać - uśmiechnął się czarnowłosy .... SUE...TYLKO NIE MDLEJ ..NIE WOLNO CI ..NIE MOŻESZ...NIE TUTAJ...
Bill Kaulitz...
Zapadła ciemność

*
Otworzyłam oczy, cholera zemdlałam, ale wstyd. Miałam ochotę się zrzygać... jeszcze ta głupia sukienka ! Zemdleć  w takim momencie, tylko mnie na to stać. 
- Wszystko już ok ? - znowu usłyszałam  ten głos... z rozkoszy aż przymknęłam powieki. 
- Nie, nie , nie zamykaj oczu - poprosił, a zza jego pleców usłyszeć można było wybuch śmiechu. Posłusznie otworzyłam oczy. 
- haha, Bill widzisz jak działasz na kobiety... ten twój damski urok... xD- czyżby mówił to Tom ???
- zamknij się idioto ! - fuknął Bill gdzieś w kierunku dreda.
Zaśmiałam się, ja i mój brat też się kiedyś tak sprzeczaliśmy ..:)
- już ci lepiej ? - wokalista pomógł mi usiąść.
- przepraszam, tak strasznie mi głupio - jąkałam się i jeszcze ta durna kiecka.
- więc mówisz że masz na imię Sue ?- wtrącił się Georg. - To albańskie imię ?
- Mam na imię Sophie, Sue to moje przezwisko.
Zaśmiali się
- czemu akurat Sue ? - spytał Tom - głupio brzmi ( przynajmniej szczere to było xD)
- Lepsze to niż jak nazywają mnie zmorą, koszmarem, szmatą, dziwka  bo wyglądam trochę inaczej.
- ale to nie wygląd świadczy o człowieku, tylko ... - urwał bo spuściłam głowę. - przepraszam, zupełnie nie wiem jak rozmawiać z osobą z domu dziecka... - Czy to właśnie wyszło z ust Billa... no tak  gwiazdeczka, która po świetnej trasie koncertowej wróci do domu - do prawdziwego domu. 
...co ?...
- to że jestem sierotą, nie znaczy że jestem psychopatką ! - wykrzyczałam mu w twarz i wyszłam trzaskając drzwiami... Taki właśnie mam temperament, dom dziecka nauczył mnie, że nie można dawać komuś w kaszę dmuchać, jeśli raz im pozwolisz staniesz się popychadłem na zawsze. 
Niestety w tym momencie właśnie przegrałam życie, jak mogłaś wyjść idiotko. Już nie mogłam wrócić, no proszę nawet gdy los się do mnie uśmiecha i daje mi gwiazdkę z nieba ja nie potrafię jej przyjąć. Miałam ochotę się rozpłakać, tak właśnie wyglądało moje życie. Wspaniałomyślnie potrafię zepsuć wszystkie dobre rzeczy jakie są mi dane. 

* U Billa *
- intrygujące - szepną do siebie.
- spodobała ci się co ? - uśmiechną się Tom, znał brata od urodzenia i sporo wiedział na temat jego upodobań w kwestii dziewczyn, czyżby to ona była tą której szukał przez tyle lat ? - idź za nią, bo będziesz żałował. Jeśli tego nie zrobisz stracisz szanse na być może fantastyczną znajomość. - poklepał brata po ramieniu. 
Czarnowłosy chłopak spojrzał przenikliwym spojrzeniem w oczy brata, faktycznie znalazł w nich zrozumienie. Bez dłuższego zastanowienia wybiegł za dziewczyną która zaciekawiła go od pierwszego słowa.

* u Sue *

Siedziałam zapłakana na ławce, miałam wyjść z tego z klasą a wyszło jak zwykłe, cholerne łzy nie przestawały płynąć... i właśnie taką znalazł mnie Bill.
- przepraszam - podał mi chustkę - głupio wyszło. Nie to miałem na myśli, ty tak brutalnie zareagowałaś. Wybacz.
- oni wszyscy mówią że taka właśnie jestem, chora psychicznie - pożaliłam się, zupełnie nie wiedząc po co. On zaraz zniknie Sue.
- wcale nie - zaprzeczył -  mogę spytać dlaczego tu jesteś ? - zainteresował się mną. 
- Pytasz o dom dziecka ? 
- tak, opowiedz mi o sobie, proszę. Chciałbym cię poznać.
Chwilę się wahałam, ale w końcu opowiedziałam mu wszystko, może to i źle... ale poczułam z nim jakąś dziwną więź... a on słuchał.... pozwolił mi się wygadać i wyżalić. Opowiedziałam o wypadku, o rodzinie, o Lidii i Oliwii i oczywiście o losie na loterie. 
- na pewno cię szukają - wtrącił Bill gdy wspomniałam o bracie - ...tylko to kwestia czasu, a propos czasu miło było cię poznać - zrozumiałam że nasz czas już dobiegł końca - mój numer telefonu - podał mi karteczkę - zadzwoń proszę - o.o Bill Kaulitz dał mi swój numer. 
Tak strasznie szkoda mi było się z nim żegnać. Znowu wracam do codzienności. Posmutniałam.
- nie przejmuj się nimi, ludzie tacy są - powiedział - dzwoń jak tylko  masz ochotę
- odbierzesz ? - nie bardzo wierzyłam w to że odbierze, albo odpisze...
- oczywiście - zniknął, a na jego miejsce pojawili się Tom, Georg i Gustav. Pożegnaliśmy się, żałowałam że nie miałam dla nich więcej czasu - wszystko przez to że straciłam przytomność jak mięczak. Podeszłam do starego czarnego mercedesa, w którym czekała już na mnie pani Zosia. Objęła mnie ramieniem i wróciłyśmy do domu.
Jeszcze długo po jego odejściu patrzyłam na karteczkę z cyferkami, 

Znów wracam do codzienności. Tak jak przypuszczałam, zaczęło się już po moim wejściu do bidula. 
- Boże, biedny ten Bill - śmiała się ze mnie Olivia- taka brzydka ,na spotkanie z nim, biedny będzie miał koszmary...i tak się mu nie spodobasz, pewnie myślałaś, że to będzie niesamowite spotkanie - poznasz ich a potem wielka miłość. Obudź się dziewczyno, nikt cię nie zechce - złapałam swoją torebkę i pobiegłam na górę, z płaczem rzuciłam się na łóżko w moim pokoju...
Chciałam umrzeć... Olivia była piękna, to fakt, ale za to miała paskudny charakter.
- nie przejmuj się - Lidia położyła się obok mnie i mocno mnie przytuliła. Moja jedyna, ale za to najlepsza kumpela i lokatorka - one zazdroszczą, w końcu to ty z nim się widziałaś - mówiła spokojnie -  jacy oni są ?? A Tom -  Czy jest taki jak na plakatach ?
- dzięki Liduś, Tom hmm...- opowiedziałam jej jak przebiegło krótkie spotkanie i o czym rozmawialiśmy. 
Po umyciu położyłam się do łóżka, gdyż nastał już czas ciszy nocnej i postanowiłam napisać do Billa. Ciekawe tylko czy odpisze i czy to jego prawdziwy numer telefonu. 
- hej, tu Sue
- hej, jak miło, co tam ? - odpowiedź przyszła bardzo szybko, miałam ochotę skakać pod sufit.
- dokuczają mi, jest jeszcze gorzej - ponownie się mu pożaliłam ...
- nie zwracaj uwagi, jesteś silna Sue wierze w ciebie.
- miło mi Bill, co u was ?
- Tom  się upił, Gustav ogląda Tv a Geo śpi
Po chwili przyszła kolejna nowa wiadomość od niego
- byłbym zapomniał. Jutro jest koncert w Berlinie, oczywiście czuj się zaproszona jako gość specjalny.
- niesamowite, to moje marzenie, ale nie wiem czy opiekunowie się zgodzą - szczerze w to wątpiłam, opiekunowie muszą nas wszystkich pilnować, co by było gdyby magle połowa z nas poszła na koncerty czy do kin. 
- o to się nie martw, do jutra - odpisał trochę tajemniczo. 
- pa
Już miałam iść spać, ale nagle coś sobie uświadomiłam
- czekaj ! mogę zabrać przyjaciółkę ?
- pewnie, dobranoc
- pa :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz