Rano obudziłam się wypoczęta i szczęśliwa, ta noc minęła mi bez koszmarów. Dłuższy czas leżąc w łóżku zastanawiałam się czy to co się wydarzyło to tylko sen, czy to wszystko było naprawdę
A może to tylko to moja bujna wyobraźnia plecie mi figle, nie potrafiłam dopuścić do siebie myśli że to wszystko było prawdziwe, wczorajszy dzień był tak magiczny, że aż nierealy.
Przy śniadaniu Olivia jak zwykle zaczęła swoje wywody filozoficzne o tym jaka to jestem zła, jaka jestem brzydka i jak jej przykro z powodu tego, że Bill musiał zobaczyć akurat mnie. Codziennie to samo, nic nowego. Dziewczyna się chyba zacięła.
- oo Kaulitzowa przyszła - i cała stołówka wybuchła śmiechem
- odczep się ! - złościła się Lidi, zawsze staje po mojej stronie, ale wredne dziewczyny to jeszcze bardziej śmieszyło.
Zapłakana pobiegłam do pokoju, przeszła mi cała ochota na śniadanie, miałam już cholernie dość tego miejsca, cholernie dość tych ludzi, nie chciałam tu być, tak bardzo nie chciałam.
- proszę nie płacz, nie zwracaj uwagi. Kiedyś się znudzą - pocieszała mnie przyjaciółka i w tym momencie weszła pani Zosia.
- Sue, masz gościa - i wyszła... coś strasznie szybko.
- co to za ryczenie - jego głos goił wszystkie rany, ale jak to możliwe znamy się przecież tak krótko, od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech - od razu lepiej
- Bill ! - gwałtownie usiadłam - co ty tu robisz ?
- powiedziałaś że możesz mieć problemy, więc przyjechałem porozmawiać z dyrektorem. Zgodził się, więc ogarniajcie się i jedziemy
- dziękuje - wręcz rzuciłam mu się na szyje nie dbając o pozory. Lidi tylko się uśmiechneła i znikneła w łazience.
*
- coś takiego, słyszałam że Kaulitz po ciebie przyjechał - wredny uśmieszek Olivii znów popsuł mi humor.
- nic ci do tego - burknełam - nie mam czasu
- ciekawe co będzie jak pozna mnie. Na pewno dotrze do niego, że ma na tym świecie ładniejsze laski do wyboru, niż twoja przyjaciółeczka a tym bardziej ty - wskazała na mnie palcem, machnęła swoją blond grzywą i odeszła.
Weszłam pod prysznic. A co jak nie będzie czekał ? A co jak ta wredna wiedźma mu naopowiada głupot, ona umiała przecież tak zrobić. Obracała wszystko tak żeby było po jej myśli. Może mu się spieszy ?
Wybiegłam z łazienki i prawie go staranowałam.
Był tam !!
Czekał na mnie !
Oj Sue, nie wyobrażaj sobie zbyt wiele, rozmawiał z Olivią, która posłała mi wredny uśmiech.
- wybacz, ale trochę się śpieszę - zbył ją i podszedł do mnie- co to za smutek ? - od razu zauważył kropelki łez na moim policzku, szybko je otarłam
- to właśnie ona - odparłam . Zrozumiał od razu.
- jak na zołzę to całkiem ładna - obejrzał się za nią
- ok - spuściłam głowę, a czego niby się spodziewałam.
- ej, ja żartowałem, nie lubię blondynek. - zaśmiał się
- naprawdę ? - spojrzałam na niego
- jestem ! - z pokoju wyskoczyła Lidia
- w takim razie jedziemy - zakomunikował chłopak...
Podjechał po nas wielką czarną limuzyną.. w środku było jasne światło a cała była obita czerwonym drogim materiałem.
*
-Hej ! - krzyknął Gustav, gdy weszliśmy do garderoby Tokio Hotel - nie myślałem że jeszcze kiedyś cię zobaczę.
- szczerze, ja też nie - zaśmialiśmy się oboje - to jest Lidi, moja prawie siostra - najlepsza kumpela.
- Siema, piękna -Tom puścił jej oczko.
Posłała mu delikatny uśmiech.
- to co chłopaki, zostawiamy ich samych - Geoś wypchnął całe towarzystwo na zewnątrz i zostałam sama z Billem.
- dziękuje za zaproszenie - zaczęłam, chcąc przerwać martwą ciszę. Zazwyczaj nikt mnie nigdzie nie zaprasza. Nie do końca wiem jak powinnam zachować się na takim wyjściu co powoduję jeszcze większe skrępowanie. Kurcze, jak mam nie czuć się skrępowana przy człowieku, którego do wczoraj oglądałam tylko na plakatach albo w snach.
- cała przyjemność po mojej stronie - uśmiechnął się miło
- szczerze to po prostu bardzo cię polubił - dogryzł mu Jost, który wszedł właśnie z jakimiś papierami.
-Dzięki - odparł Bill z sarkazmem.
- ja też cię lubię - powiedziałam szybko - jestem twoją wielką fanką
- super, podoba mi się twój sposób bycia - powiedział kiedy Jost wyszedł - jesteś inna, nie piszczysz na mój widok.... AAA Bill Kaulitz...aaa o Boże ..oooo - naśladował piszczące dziewczyny. Wychodziło mu to znakomicie dobrze, widziałam koncert na youtube, widziałam jak zachowują się fani przed wejściem na koncert.
- tylko mdleje - dokończyłam za niego i wybuchnęliśmy śmiechem.
- tak, chodźmy zaraz się zacznie.- pociągnął mnie za sobą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz